Ataki na Benedykta XVI na łamach lewicowej włoskiej prasy to nic nowego, ale tak zuchwałego tekstu na temat Ojca Świętego już dawno tam nie napisano. Marco Politi na łamach dziennika "La Repubblica" zarzuca papieżowi, że nie ma zdolności przemawiania do świata i kontaktowania się z ludźmi. - Trzy lata pontyfikatu Josepha Ratzingera tworzą w opinii publicznej wizerunek Kościoła i papieża permanentnie okopanych - ocenia watykanista lewicowego dziennika. Przeszkadza mu, że na pokładzie samolotu papież odpowiada jedynie na kilka wcześniej przygotowanych pytań dziennikarzy. - Dla wielu wierzących, a także niewierzących Ratzinger nie potrafi rozbić kryształowej tafli, by pozwolić bezpośrednio się dotknąć - podsumowuje watykanista.

Politi nie lubi też, gdy Ojciec Święty mówi „nie". Wymienia serię sprzeciwów Watykanu, które wprawdzie są oczywiste, bo wynikają z nauki Kościoła, ale Politiego drażnią: Sprzeciw wobec projektu rezolucji ONZ w sprawie depenalizacji homoseksualizmu, wobec konwencji o prawach niepełnosprawnych, wobec badań nad komórkami macierzystymi z embrionów, zapłodnienia in vitro, zamrażania embrionów. - Nie, nie, nie - podsumowuje postawę Stolicy Apostolskiej.

 

Ojciec Święty obiecał, że będzie działał na rzecz przywrócenia pełnej jedności chrześcijan. - Trzy lata później, w Sydney, ogłasza, że ekumenizm dotarł do punktu krytycznego - pisze Politi. Kilka tygodni temu papież w liście do byłego przewodniczącego Senatu Włoch Marcello Pery napisał, że dialog międzyreligijny w ścisłym znaczeniu nie jest możliwy i należy skupić się na dialogu między kulturami. Tym samym - uważa Politi - papież drastycznie zredukował możliwości drzemiące w rozwoju stosunków z Żydami, chrześcijanami i muzułmanami.

 

Benedykt XVI na początku pontyfikatu chciał "chronić integralność wiary i przekazać, że chrześcijaństwo to radość. Z tych dwóch celów drugi nie dociera do ludzi" - uważa Politi. Jego zdaniem "przeważa wizerunek obrony zasad, który oziębia serce osób z krwi i kości". - Jedyne dwie reformy ogłoszone w tym pontyfikacie to przywrócenie mszy łacińskiej i zmiana mundurów żandarmerii - ironizuje i podsumowuje: Pontyfikat Ratzingera stoi w miejscu.

 

Aż strach pomyśleć, kto zostałby papieżem, gdyby wybierał go Marco Politi.

 

JaLu/EH/PAP

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »