Czy propozycja Waldemara Pawlaka by rozbić drugiego rządowego tupolewa nie jest jednak żartem z gatunku political-fiction?

Dobrze, że Waldemar Pawlak zwraca jakoś uwagę na to że wbrew rządowej propagandzie nic nie jest wyjaśnione w tej kwestii. I to jest istotne bo zwraca uwagę pośrednio na fakt, że nic nie można wiedzieć jeśli się nie miało dostępu do podstawowych dowodów. A tak jest, że Pan Lasek, który powtarza z ogromną pewnością siebie powtarza w kółko, że wszystko zostało wyjaśnione, przykrywa agresją wobec komisji i zespołu Macierewicza fakt, że nie przeprowadzono żadnych elementarnych badań, analiz, nie zrekonstuowano lotu, że nie zrobiono symulacji komputerowych w przeciwieństwie do ekspertów Macierewicza. Dlatego głos Waldemara Pawlaka należy pozytynie ocenić.

Natomiast co do samego pomysłu rozbijania tupolewa to niech się wypowiadają specjaliści czy to jest metoda cokowiek dająca w poznaniu prawdy. Wydaje mi się, że walnąć skrzydełm tupolewa o brzozę i zobaczyc czy rzeczywiście od tego samolot się rozpryśnie jakby z areozolu go ktoś psiknął i roleciał się po smoleńskim lasku to chyba jest już ostateczność. Może najpierw skupmy się na zaanalizowaniu danych jakie już mamy.

Not. ToR