W tej książce każdy znajdzie coś dla siebie (może poza wielbicielami Ziemkiewicza z czasów literatury science fiction). Wielbiciele publicystycznych diagnoz Ziemkiewicza znajdą je w tej książce pod postacią, jeszcze ostrzejszych, diagnoz Rafalskiego. Ci, którzy lubią poczucie humoru RAZ, spokojnie odnajdą je w poczuciu jego literackiego alter ego. Dla mnie jednak ta książka jest ważna z innych – nie związanych z polityką – powodów. Jest ich pięć.

 

Po pierwsze, ta książka jest takim zapisem tego, co znaczy być mężczyzną (w świecie zdominowanym przez chłopców) po przejściach. Nie oferuje ona prostych odpowiedzi i łatwych opinii, ale daje nadzieję, że jest to jednak wciąż możliwe.

 

Po drugie, to niezwykła apologia ojcostwa (w konkretnym wydaniu). Pochwała ojca, ale i pokazanie, jak ta nić męskiego przekazywania, męskiego łańcucha następstwa (tak mocno w Polsce porwanego) i męskiego wychowywania (tak zaniedbanego). Nie ma tu walki o wielkie idee, nie ma cierpień artystycznych, jest za to świadomość, że zadaniem jakie przed nami stoi jest wychowanie dzieci i zapewnienie im odpowiedniej przyszłości.

 

Po trzecie w tej książce znaleźć można, co nieczęsto w naszej literaturze, mocną kreską zarysowaną rodzinno-małżeńską normalność. Z rodzicami, z którymi się sprzeczamy, z rodzeństwem, które nie specjalnie rozumie, i z żoną (hmm teologowie ciała nie byliby zachwyceni akurat tym wątkiem, ale jest on naturalistycznie normalny). A wszystko, choć z goryczką i momentami więcej niż łyżką dziegciu, ciepło i z próbą rozumienia. Nieliczni literaci potrafią tak pisać o rodzinie i nie włączać do tego wątku zdrady.

 

Po czwarte, niezależnie od tego, w jakim stopniu podzielamy rozterki czy opinie Rafalskiego, warto na poważnie potraktować jego wezwanie do „zabrania się do roboty”. Ono jest tak mało inteligenckie, a tak bardzo męskie, że aż strach. I już choćby tylko dla niego warto się z nim zapoznać.

 

I wreszcie po piąte, warto tę książkę przeczytać, choćby dla rozsianych po niej wątków ukazujących, czym jest naturalna, chłopska, ludowa religijność. Ziemkiewicz pokazuje, że choć tak często wyśmiewana czy lekceważona, może ona być realnym fundamentem życia mężczyzny, także po przejściach.

 

Słowem kolejny mocny tekst Rafała A. Ziemkiewicza, którego nie wolno przegapić. Produkt, który pokazuje, jak z liberała (z lekkim konserwatywnym skłonem) Rafał przekształca się w konserwatystę, ludowego katolika, który powoli uświadamia nam, że nie romantyzm, i nie idealizm a ojcostwo jest głównym zadaniem, jakie przed nami stawia Bóg. Bóg, który w tej książce jest obecny, jak w żadnej poprzedniej. Bóg, który wkracza (już widzę marsową minę autora, tak często odcinającego się od rozmaitych new bornów) w jego życie nie wraz z mistycznymi przeżyciami, ale z dziećmi, żona i normalnością.

 

Tomasz P. Terlikowski


Rafał A. Ziemkiewicz, Zgred, Poznań 2011