Fronda.pl: Decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu wywołała spore kontrowersje w Krakowie. Czy takie sytuacje w przeszłości się zdarzały, gdy chowano tam innych przywódców Rzeczypospolitej?

Dr hab. Zdzisław Zblewski: Tak. Ale w tej sprawie należałoby oddzielić dwie sfery – polityki i uczuć. Te spory na płaszczyźnie politycznej występowały choćby w przypadku Józefa Piłsudskiego czy gen. Władysława Sikorskiego – Polacy zastanawiali się nad tym, czy te osoby na to zasługują. Jednak w wymiarze uczuciowym panował konsensus. Przypominam, że w 1935 roku w pogrzebie marszałka Piłsudskiego brało udział 300 tysięcy osób. Uczestnicy tego wydarzenia potrafili oddzielić przekonania polityczne od uczuć.

Czego dotyczyły wątpliwości dotyczące Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Sikorskiego?

Obie te postaci historyczne miały adwersarzy. W przypadku Piłsudskiego to była głównie narodowa demokracja, za przewrót majowy krytykowali go także ludowcy czy socjaliści. Jednak w Krakowie, gdzie było duże środowisko socjalistyczne, a niedaleko matecznik ludowców, także znalazła się ogromna grupa ludzi, którzy chcieli pożegnać marszałka. Generał Sikorski także miał wielu przeciwników; zarzucano mu odstawianie na „boczny tor” przedstawicieli obozu sanacyjnego, usuwanie tych ludzi z wojska, marginalizowanie ich. Spotykał się także z krytyką swojej polityki wschodniej i za zawarcie układu Sikorski-Majski. Jednak dzisiaj te spory są znane tylko ograniczonej liczbie historyków. Współcześnie dla ogółu społeczeństwa obie postaci są przede wszystkim symbolami walki o wolność narodu.

Czy spory te przyjmowały bardziej drastyczne formy, np. protestów?

To zależy, co rozumiemy pod pojęciem „drastyczne”. Dyskutowano na ten temat. Sprzeczne z tradycją było jednak zakłócanie ostatniej drogi zmarłych przywódców. Nie przypominam sobie, aby w przeszłości dochodziło w okresie żałoby narodowej do podobnych sytuacji, jakie mają miejsce dziś. Myślę, że w dłuższej perspektywie ludzie zaakceptują tę decyzję.

Wśród zarzutów przeciwników pada zarzut, że Lech Kaczyński był politykiem zbyt kontrowersyjnym i mało zasłużonym, by móc spocząć w krypcie na Wawelu.

Każdy polityk powinien mieć wizję i ją realizować, a to pociąga za sobą kontrowersje. Prezydent Kaczyński bez wątpienia miał tę wizję i to, że ktoś się z nią nie zgadzał, jest zrozumiałe. Także Piłsudski i Sikorski mieli przeciwników i często znajdywali się w mniejszości.

Poza tym nie był królem, a Wawel - co podkreśla duża część protestujących - to miejsce pochówku królów.

Ten zarzut też nie jest uzasadniony. Wawel nie jest w polskiej świadomości miejscem pochówku królów, ale przywódców narodowych. Wszak zostali tam pochowani również naczelnik Kościuszko i książę Poniatowski. Warto pamiętać także, że królowie elekcyjni, którzy spoczywają na Wawelu, byli co prawda monarchami, ale wybieranymi jak na owe czasy w najbardziej demokratyczny sposób w Europie. Nasuwają się więc analogie z dzisiejszymi wyborami powszechnymi. Ponadto Lech Kaczyński należał do tych polityków, którzy byli silnie zakorzenieni w przeszłości; jak mało który starał się z niej czerpać wskazówki do swej działalności. Tym bardziej odpowiednim rozwiązaniem jest pochowanie go na Wawelu.

Czy królowie byli chowani na Wawelu niejako automatycznie?

Wieki temu utarła się tradycja pewnego rytuału pogrzebowego, w ramach którego Wawel uchodził za naturalne miejsce spoczynku polskich władców.

Czy w tym kontekście można w ogóle uznawać pochowanie prezydenta Kaczyńskiego na Wawelu za wyróżnienie?

W pewnym sensie jest to nawiązanie do tradycji sprzed wieków i można to interpretować jako kolejne złożenie przywódcy do grobu. Obyśmy także w innych sferach potrafili nawiązywać do tradycji.

Gdyby gen. Sikorski nie zginął tak tragicznie, to jego doczesne szczątki znalazłyby się na Wawelu?

To spekulowanie. W czasie drugiej wojny światowej Władysław Sikorski był symbolem polskiej racji stanu, walki o niepodległość i nadzieją, w którą Polacy autentycznie wierzyli. Oczekiwali oni na powrót żywego generała do kraju, bynajmniej nie stał się on bohaterem narodowym dopiero po swej tragicznej śmierci. Był politykiem, który mimo licznych przeciwności nie załamał się. Myślę, że zostałby doceniony przez Polaków także wtedy, gdyby zmarł inną śmiercią.

Jaka jest właściwie symbolika Wawelu w polskiej świadomości?

Na pewno złożona i skomplikowana. Zwróciłbym uwagę na uosabiane przez wzgórze wawelskie ścisłe powiązanie w polskiej tradycji narodowej sfery sacrum i profanum. Przesłanie nekropolii narodowej jest bowiem między innymi takie, że Polska była sprawnym i świadomym swego znaczenia politycznego państwem zazwyczaj wtedy, gdy obie instytucje – państwo i Kościół – inspirowały się wzajemnie, kształtując patriotyzm kolejnych pokoleń. Lech Kaczyński jak mało który polityk dostrzegał znaczenie tego elementu. W moim osobistym odczuciu był w tej mierze kontynuatorem myśli Prymasa Wyszyńskiego, który także kładł na to duży nacisk.

Czy Wawel może się stać stałym miejscem pochówku polskich prezydentów?

Trudno powiedzieć, jakie będą dalsze losy Wawelu. Historia Polski nie kończy się. Dobrze by było, gdyby miejsca polskiej tradycji nie zostały sprowadzone do roli „skansenu przeszłości”, ale by żyły, w naturalny sposób symbolizując ciągłość polskich dziejów. To byłby również dowód na żywotność narodu.

Rozmawiał Stefan Sękowski

 

Dr hab. Zdzisław Zblewski jest historykiem, adiunktem w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »