Poseł z gumowym penisem ogłasza, że podjął już decyzję ws. założenia swojej partii. Choć jeszcze jej nie upublicznił, wszystko wskazuje na to, że parlamentarzysta z Lublina odejdzie z Platformy Obywatelskiej i założy własne ugrupowanie, licząc na przejęcie od SLD elektoratu i wejście do Sejmu. Jego sposobem na życie polityczne ma być antyklerykalizm i radykalny liberalizm obyczajowy. W wywiadzie dla jednej z gazet poseł PO Jarosław Gowin stawia z kolei ultimatum premierowi: jeśli ustawa o in vitro będzie dopuszczała zamrażanie zarodków, premier nie może liczyć na jego głos.

Niewykluczone, że w najbliższym czasie dojdzie do oderwania się dwóch skrzydeł Platformy Obywatelskiej. Janusz Palikot zacznie budową lewicę na kształt Jose Zapatero, rozpoczynając walkę o wyeliminowanie SLD. A Jarosław Gowin będzie się starał zająć pozycję Prawa i Sprawiedliwości.

Palikot swoją misję zaczął już dawno temu. Nachalne promowanie go przez media doprowadziło do powstania rzeszy jego fanów, ludzi, którzy uważają, że wyśmiewanie się ze zmarłych, wmawianie innym alkoholizmu oraz polityka happeningowa jest normalnym prowadzeniem politycznych sporów. Palikot już zyskał elektorat dla swojej nowej partii. Elektorat zachęcony nie tyle postulatami (bo takie same głosi SLD), ile "nowoczesną" formą posła od wódki i brakiem jakichkolwiek zahamowań. Zadanie Palikota zdaje się być więc proste. Musi założyć partię i korzystając z tych samych, co SLD, postulatów, ale w nowym opakowaniu, dobić ugrupowanie Grzegorza Napieralskiego. Co zresztą przy takim "charyzmatycznym" kierownictwie Sojuszu nie będzie trudne.

Znacznie trudniejsze zadanie czeka Jarosława Gowina. On, będąc jednoosobowym skrzydłem konserwatywnym w PO, musiałby zacząć budowę swojego ugrupowania wraz z politykami z innych partii. Jeśli jednak zebrałby grupę liberalnych polityków PiS oraz byłych ludzi PO, których nazwiska jeszcze coś mówią Polakom, przy nachalnej propagandzie mediów ma szanse na dobry start w polityce. Jego partia w następnych wyborach parlamentarnych (w 2015 roku) mogłaby liczyć na zajęcie obecnej pozycji PiS na scenie politycznej.

Niewykluczone więc, że Platforma Obywatelska właśnie rozpoczęła rozszerzanie swojej miłości na całe społeczeństwo. Rozdzielenie się partii Tuska na trzy ugrupowania może doprowadzić do monopolizacji polityki przez jedno środowisko. Przy takim scenariuszu życie polityczne w Polsce już ostatecznie zostanie przepełnione "miłością" i "spokojem".

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »