Do brutalnej napaści doszło w ubiegłą sobotę w miasteczku Harlow, w południowo-wschodniej Anglii, gdzie grupa dwudziestu kilku nastolatków zaatakowała dwóch Polaków. Jeden z nich poniósł śmierć, drugi trafił do szpitala. Społeczność lokalna nie może uwierzyć w to co się stało.

Ofiarami byli dwaj mężczyźni w wieku 40 i 43 lat, którzy zrobili sobie krótką przerwę w pracy, wyszli do parku, żeby zjeść pizzę. Młodszy z nich zmarł w szpitalu w poniedziałek wieczorem. Starszy został wypisany do domu, jednak samego zajścia nie pamięta.

Kobieta, będąca świadkiem wydarzenia stwierdziła, że napastnicy obrażali Polaków ze względu na ich narodowość. Nie był to jedyny atak na naszych rodaków w ostatnim czasie. Kilka tygodni wcześniej, w podobny sposób zostało zaatakowanych dwóch innych mężczyzn, którzy trafili do szpitala z ciężkimi obrażeniami ciała. Mieszkający w Harlow Polacy przypuszczają, że wzrost agresji nie wynika z niechęci wobec przebywających w Anglii osób polskiego pochodzenia ale jest efektem zwykłych problemów z młodzieżą.

„To byli młodzi ludzie, 15 i 16 lat. To nie jest spokojna okolica, wszyscy wiedzą, jak tu jest, ale wiadomo, nie jesteśmy w swoim kraju, musimy na to patrzeć z dystansem”

- stwierdziła jedna z osób, która znała ofiarę sobotniego ataku.

Z kolei inna mieszkanka miasteczka sądzi, że tego typu zajścia mogą mieć związek z czerwcowym referendum, w podczas którego Brytyjczycy zdecydowali o opuszczeniu Unii europejskiej.

„Po Brexicie to się nasiliło. To efekt tego, że Cameron mówił, że Polacy przychodzą tu po benefity, zabierają pracę, wysyłają zasiłki dla dzieci do Polski. Wtedy ludzie zaczęli najbardziej nienawidzić Polaków”

Zarówno policja jak i radni Harlow zapewniają, że ochrona Polaków w tym mieście zostanie zwiększona.

LDD, Źródło: tvp.info