W specjalnym raporcie demograficznym chińskie władze szukają odpowiedzi, jak ograniczyć aborcję ze względu na płeć. W Chinach, w których posiadanie syna jest konieczne z przyczyn religijnych, wiele małżeństw dowiadując się o tym, że będą mieli córkę decyduje się na aborcję. To niekiedy bardzo późną. W efekcie na świat przychodzi w Chinach 119 chłopców na sto dziewczynek. Tam, gdzie nie dochodzi do tego typu aborcji rodzi się 105 chłopców na 100 dziewczynek.



Władze chińskie, aby powstrzymać ten proces proponują zakaz stosowania USG z przyczyn innych niż medyczne, a także całkowity zakaz aborcji z powodu płci. Niewiele wskazuje jednak na to, by te działania przyniosły jakiekolwiek efekty. Już teraz wiadomo bowiem, że w całej Azji zginęło ponad 160 milionów kobiet, na najwcześniejszym etapie rozwoju. Dla porównania warto mieć świadomość, że to więcej niż liczy sobie kobieca populacja w Stanach Zjednoczonych.

 

Usuwanie dziewcząt może się zresztą już niebawem stać jeszcze prostsze, bowiem amerykańscy uczeni z Uniwersytetu Pensylwania właśnie opracowali test pozwalający ustalić płeć dziecka, na podstawie badania krwi matki, już w siódmym tygodniu jego życia płodowego... Oni sami zapewniają, że dzięki temu będzie można wyeliminować choroby dziedziczone w linii męskiej lub żeńskiej w pewnych rodzinach (dyskretnie pomijając, że stanie się to dzięki wyeliminowaniu dzieci płci, która jest nosicielem danej choroby). Nie trzeba mieć jednak wielkiej wyobraźni, by uświadomić sobie, że takie testy będą służyć w Azji także do eliminacji dziewczynek.


TPT/BioEdge