O specyficznym rozumieniu idei tolerancji przez działaczy lewackich organizacji przekonał się w ostatnim tygodniu dziennikarz, Aleksander Majewski. Redaktor naczelny portalu Konserwatyzm.pl wraz z grupą znajomych został zaatakowany przez bojówkarzy "Antify".
Majewski ze znajomymi zostali zaatakowani, gdy jechali pociągiem do Warszawy, by wziąć udział w Marszu Niepodległości. Na stacji Sochaczew do przedziałów zajmowanych m.in. przez dziennikarza i innych współpasażerów wdarła się grupa zamaskowanych lewaków w kaskach. Mieli ze sobą pałki teleskopowe, gaz i inne niebezpieczne narzędzia. Podczas napadu atakowali również postronnych pasażerów, jadących tym samym pociągiem.
W wyniku napaści kilka osób zostało rannych, jeden z podróżujących z Majewskim ludzi stracił przytomność. Wszyscy napastnicy uciekli.
Aleksander Majewski w oświadczeniu dotyczącym napadu wskazuje, że media mainstreamowe dokonały manipulacji informując o agresji. Nie podały m.in., że napastnicy są związani ze środowiskami lewicowymi, że w wyniku napaści ucierpiały postronne osoby oraz, że bojówkarze wykorzystali do napadu niebezpieczne narzędzia.
"Jak widzimy, pokolenie wyrosłe na propagandzie »Gazety Wyborczej«, przystępuje do działań. Dziś atakują ludzi związanych z Prawicą, jutro wezmą się za zwykłego, szarego Kowalskiego, który idzie na niedzielną Mszę św." - pisze Majewski.
"Nam jednak nie pozostaje nic innego, jak dalej walczyć w obronie Ojczyzny i Wiary, stawiać opór i piętnować tym podobne wybryki miłośników »tolerancji« i »dialogu«" - dodaje naczelny portalu Konserwatyzm.pl.
żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

