- Zmiany klimatyczne są najważniejszym tematem naszych czasów – powiedział po ogłoszeniu wyroku w swojej sprawie 42-letni Tim Nicholson. - Od teraz to przekonanie będzie chronione podobnie jak wierzenia religijne – dodał. Sędzia Martin Burton uznał, iż pracodawca nie miał prawa zwolnić go z pracy, gdyż chroni go ustawa zakazująca dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd.
Aktywny ekologista Nicholson bardzo poważnie podchodzi do swego wyznania. Nie lata samolotami, a do remontu domu używa tylko przyjaznych środowisku materiałów. Jeszcze rok temu pracował w jednej z największych firm deweloperskich świata jako menadżer ds. ochrony środowiska. Szybko okazało się jednak, iż jego fanatyczne podejście do ekologii nie jest zgodne z polityką firmy.
Czara goryczy przelała się, gdy szef wysłał jednego z pracowników firmy samolotem z Irlandii do Londynu tylko po to, by ten przywiózł mu telefon komórkowy. Nicholson, który ostro skrytykował decyzję władz, stracił pracę.
Wielu komentatorów uważa wyrok za kuriozalny. - Sprawa pokazuje, jak poważnie niektórzy ludzie traktują zmiany klimatyczne, a ich przekonania pod tym względem są zbliżone do uczuć religijnych. To bezprecedensowe orzeczenie sądu może mieć groźne następstwa. Wszyscy w coś wierzymy, a teraz każdy będzie mógł powiedzieć, że z tego powodu pracodawca go dyskryminuje – powiedział "Rzeczpospolitej" publicysta Alan Stevens.
sks/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

