Wyszkowski podkreśla, że mit Lecha Kaczyńskiego, który próbuje się budować, jest niebezpieczny dla PO. - Podważa bieżącą parapolitykę, która niszczy śmielsze wizje polityczne. Polskie życie publiczne zostało zorganizowane przez Okrągły Stół tak, żeby parapartie uprawiały parapolitykę dla umacniania parapaństwa przeciw strategicznym interesom Rzeczypospolitej - podkreśla opozycjonista.
Wyszkowski odniósł się również do osoby Bronisława Komorowskiego z którym znają się od lat. - Gdy odwiedzałem go w jego mieszkaniu, jego małżonka, którą on sam, owszem nie wprost, ale nazwał kaszalotem, znikała szybko. Tłumaczyłem sobie, że biegnie do dzieci i bardzo szanowałem za to tę rodzinę. Ale nie wiedziałem, że on mieszkał w kamienicy resortowej. Nie wyczułem, że ta jego przytulność, serdeczność to zwykła manipulacja - twierdzi działacz opozycji.
Wyszkowski podkreśla, że zawsze postrzegał Komorowskiego jako "miękkiego i niegroźnego", ale zmienił zdanie po katastrofie smoleńskiej. - A tu nagle w momencie narodowej tragedii ujawnił się człowiek chytry, podstępny, niewierny i agresywny. Żałuję, że nie potrafiłem w nim tego wcześniej rozpoznać - mówi.
Opozycjonista zaznacza, iż stosunki Tuska z Komorowskim wcale nie są dobre. - W tego typu grach widzimy prawdziwego Komorowskiego, cynicznego gracza, który nie cofnie się przed niczym. (...) Jeśli Tuska oskarża się o podporządkowanie Berlinowi, to ze strony Komorowskiego grozi nam coś jeszcze gorszego. Ze strony myśliwego z Budy Ruskiej grozi nam poddaństwo wobec Kremla - puentuje Wyszkowski.
AM/Gazeta Polska Codziennie/Onet

