ONR i MW organizują jutro (sobota) o 18 w Gdyni „Spotkanie otwarte z Ruchem Narodowym”. Gośćmi będą: Robert Winnicki (prezes Młodzieży Wszechpolskiej), Przemysław Holocher (kierownik główny Obozu Narodowo Radykalnego) i Witold Tumanowicz (prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości).

 

Spotkanie ma odbyć się w formie krótkiej debaty zaproszonych gości, następnie głos będą mogły zabrać osoby, które zasiądą na publiczności. Oprócz tego, na miejscu będzie możliwość kupienia gadżetów związanych z narodowcami. Ot, taki sytuacyjny standard.

 

Debata odbędzie się w Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej, która wynajęła narodowcom swoją aulę.

 

Okazuje się, że decyzja prywatnej uczelni wzbudza oburzenie „Gazety Wyborczej”. W artykule opublikowanym na łamach trójmiejskiego wydania gazety, czytamy: Wyższa Szkoła Komunikacji Społecznej działa w Gdyni w pomieszczeniach przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. To prywatna szkoła, a jej kadry w większości wywodzą się z gdyńskiej filii Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. W aulach uczelni swoje wykłady co jakiś czas dają prawicowi publicyści i politycy. W niedzielę gościem uczelni będzie Stanisław Michalkiewicz, natomiast w sobotę w uczelnianej auli odbędzie się "Spotkanie z Ruchem Narodowym".

 

„Wyborcza” powołuje się nawet na wypowiedź niezawodnych anonimowych czytelników i... Roberta Biedronia („To środowiska gloryfikujące autorytaryzm i neofaszystowskie poglądy”; „Rozumiem, że spotkanie ma promować idee głoszone przez nacjonalistów, którzy już dwa razy zdemolowali Warszawę?”).

 

Oczywiście można nie zgadzać się z narodowcami, nie lubić liderów tego środowiska i życzyć sobie ich zniknięcia z przestrzeni publicznej. Pytanie, dlaczego „Gazeta Wyborcza” chce ingerować w autonomiczne decyzje prywatnej uczelni? Od kiedy media czy politycy mają prawo narzucać takim instytucjom swoją wolę? Narodowcy zamówili salę, zapłacili? To w czym problem? Jeśli salę opłaciłaby skrajna lewica, to również nie byłoby przeszkód, o ile działalność takiego środowiska byłaby zgodna z polskim prawem. A Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolska – czy tego chcemy czy nie – są stowarzyszeniami legalnymi, działającymi zgodnie z polskim prawem.

 

Więc w czym problem? Redaktorom warto przypomnieć, że własne sympatie i antypatie, nawet uzasadnione, nie powinny mieć wpływu na postrzeganie rzeczywistości. W końcu nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

 

Aleksander Majewski