03.01.16, 20:22

Wstrząsające świadectwo studentki powracającej ze świata mroku! POSŁUCHAJ I ZOBACZ!

Komentarze

anonim2016.01.2 22:07
versus, puknij się w czaszkę, bo niedomagasz umysłowo.
anonim2016.01.3 5:35
"katole tojednak maja pojecie o "wstrzasajacych" wydasrzeniach... :))))" Jednak odPOrni jesteście na drugiego człowieka, nieszczęście człowieka......
anonim2016.01.3 9:04
bielzz - "Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia" Rz10,10 Polecam choćby "Wyznania" św.Augustyna
anonim2016.01.3 10:04
Za jakiś czas Versus i Død Andrik sami na Frondzie podziela się swoimi relacjami na temat wychodzenia z mroku nienawiści. Spokojnie.
anonim2016.01.3 11:40
Wspaniałe świadectwo działania Boga. Urocza dziewczyna. Dzięki....
anonim2016.01.3 23:14
@ w.drodze + Jak się do Twoich wypowiedzi: "Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia" Rz10,10", mają słowa Jezusa: "Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie" Mat.7,21.? Nijak! Ustami się nie zbawisz, jak mówi przytoczony werset. Jak może być sercem przyjęta wiara? Wiara, to coś, w co mam wierzyć, że to osiągnę, jeśli będę czynić to, czego sobie życzy Bóg - na tym polega wiara. Wierzę, że jak będę szedł drogą przykazań Bożych, to, tak jak Jezus osiągnę życie wieczne. Wierzę, że jak będę pracować, to dostanę wynagrodzenie i to nazywa się wiarą. Nie wszystkie wersety z Pisma św. są prawdziwe, a zwłaszcza Apostołów. Takie uwagi miał też Jezus w stosunku do proroków: "O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy"Łuk.24,25
anonim2016.01.4 23:42
@bielzz - nie znamy się, nie znamy też niewiasty, która chce podzielić się tym, co zrobił Bóg w jej życiu, więc myślę, że nie nam wydawać sądy. Z czego wnioskujesz,że to świadectwo jest "tzw" ? Dziewczyna tak właśnie przeżywa swoją wiarę dziś. Jutro, za pięć, trzydzieści lat będzie miała inne, kolejne doświadczenia. I, daj Boże, może Duch Św. będzie nadal przynaglał, ją do dzielenia się działaniem Boga w jej codzienności. To jest Ewangelia, dobra nowina o tym, że Bóg nie jest doktryną, lecz kochającym Ojcem, który wychodzi na bezdroża i nas szuka. Do Ciebie, bracie, może dziś jej świadectwo nie trafia, może do mnie też średnio, ale jest pewnie wielu ludzi obok nas zgłodniałych dobrych wieści: że nie są sami na tym świecie, że nie są pomyłką, że nie muszą się aż tak spinać,żeby ich było na wierzchu - jest TATO- ABBA. Cytat z Pisma Św. i Św. Augustyna przytoczyłam próbując lekko Cię przyhamować. Wszyscy Apostołowie szli i mówili świadectwo o wielkich dziełach Bożych, też w ich życiu, cały Kościół od zarania opiera się na świadectwie wyznawców. Ap12,10-11 @postraw - nie chcę się z Tobą, bracie, przerzucać cytatami, jak sekciarz. "Jak może być <sercem przyjęta wiara>?" - nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć :)) Wiara nie jest dobrem, które się posiadło raz na zawsze. O dar wiary zmagamy się co dnia, i nocą również. Przyjmujemy ją umysłem i sercem. Jeśli nie przyjmujemy jej sercem, nie uznajemy, że: <tak! Jezus Chrystus jest jedynym, który może wyciągnąć mnie ze śmierci, z mojego grzechu, z moich zranień! Tak! Tylko w Nim mam życie wieczne, i nie muszę już tak drżeć jak osika o swoje marne życie, bo mam obietnicę dziedzictwa! Tak! Chrystus dał mi matkę-Kościół i braci i siostry na wspólną wędrówkę ku niebu! Tak! To jest prawda, która nadaje sens mojemu życiu i wypełnia mnie radością i pokojem!>, to jesteśmy jedynie jak niewolnicy wykonujący nakazy. Myślę, że w swoim wpisie spłycasz nieco pojęcie wiary. Może wynika to z potrzeby zwięzłego zredagowania. Wiara nie jest TYLKO poręką dóbr,których się spodziewamy. Niesie w sobie zawierzenie, relację z OSOBĄ. I tu jest miejsce dla serca. Co do św.Mateusza, oczywiście, że jedynie ustami nikt się nie zbawi(Jk2), ale "..Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii"1Kor9,16 Ostatni cytat z Łk, to nie wiem,czy specjalnie przekręciłeś, co zmienia kontekst i znaczenie, czy masz jakieś sekciarskie tłumaczenie. Pozdrawiam
anonim2016.01.5 0:01
@bielzz - nie znamy się, nie znamy też niewiasty, która chce podzielić się tym, co zrobił Bóg w jej życiu, więc myślę, że nie nam wydawać sądy. Z czego wnioskujesz,że to świadectwo jest "tzw" ? Dziewczyna tak właśnie przeżywa swoją wiarę dziś. Jutro, za pięć, trzydzieści lat będzie miała inne, kolejne doświadczenia. I, daj Boże, może Duch Św. będzie nadal przynaglał, ją do dzielenia się działaniem Boga w jej codzienności. To jest Ewangelia, dobra nowina o tym, że Bóg nie jest doktryną, lecz kochającym Ojcem, który wychodzi na bezdroża i nas szuka. Do Ciebie, bracie, może dziś jej świadectwo nie trafia, może do mnie też średnio, ale jest pewnie wielu ludzi obok nas zgłodniałych dobrych wieści: że nie są sami na tym świecie, że nie są pomyłką, że nie muszą się aż tak spinać,żeby ich było na wierzchu - jest TATO- ABBA. Cytat z Pisma Św. i Św. Augustyna przytoczyłam próbując lekko Cię przyhamować. Wszyscy Apostołowie szli i mówili świadectwo o wielkich dziełach Bożych, też w ich życiu, cały Kościół od zarania opiera się na świadectwie wyznawców. Ap12,10-11 @postraw - nie chcę się z Tobą, bracie, przerzucać cytatami, jak sekciarz. "Jak może być sercem przyjęta wiara?" - nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć :)) Wiara nie jest dobrem, które się posiadło raz na zawsze. O dar wiary zmagamy się co dnia, i nocą również. Przyjmujemy ją umysłem i sercem. Jeśli nie przyjmujemy jej sercem, nie uznajemy, że: tak, jedynie Jezus Chrystus jest Zbawicielem i ma moc wyciągnąć mnie ze śmierci,z grzechu, rozpaczy, zranień; tak, nie jestem sam,mam kochającego Ojca,który czuwa nad moim życiem,więc nie muszę już drżeć jak osika o swoje marne życie, bo mam obietnicę dziedzictwa; tak, mam matkę-Kościół, braci i siostry, z którymi idziemy wspólnie ku niebu; tak, to jest prawda,która nadaje sens mojemu życiu,wypełnia mnie radością i pokojem(!) - to jesteśmy jedynie jak niewolnicy wykonujący nakazy. Myślę, że w swoim wpisie spłycasz nieco pojęcie wiary. Może wynika to z potrzeby zwięzłego zredagowania. Wiara nie jest TYLKO poręką dóbr,których się spodziewamy. Niesie w sobie zawierzenie, relację z OSOBĄ. I tu jest miejsce dla serca. Co do św.Mateusza, oczywiście, że jedynie ustami nikt się nie zbawi(Jk2), ale "..Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii"1Kor9,16 Ostatni cytat z Łk, to nie wiem,czy specjalnie przekręciłeś, co zmienia kontekst i znaczenie, czy masz jakieś sekciarskie tłumaczenie. Pozdrawiam