Delegacja Ruchu Obrony Granic przybyła do Berlina w związku z pierwszą rocznicą odsłonięcia miejsca pamięci poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej. Członkowie organizacji podkreślają, że ich celem była modlitwa, złożenie hołdu pomordowanym oraz ustawienie krzyża jako symbolu pamięci o sześciu milionach obywateli II Rzeczypospolitej, którzy zginęli podczas wojny.
W opublikowanym oświadczeniu Robert Bąkiewicz podkreślił, że uczestnicy nie przybyli do Berlina w celu organizowania demonstracji politycznej.
– „Nie przyszliśmy tam jako agresywna demonstracja, lecz jako Polacy chcący pomodlić się i oddać cześć ofiarom niemieckich zbrodni” – napisał lider Ruchu Obrony Granic.
Spór dotyczy przede wszystkim oceny bezpodstawnych i brutalnych działań niemieckiej policji. Według uczestników wydarzenia funkcjonariusze uniemożliwili im dotarcie do miejsca pamięci, a następnie użyli środków przymusu. W swoim stanowisku Bąkiewicz wskazuje, że działania służb były nieproporcjonalne i naruszały podstawowe prawa obywatelskie.
– „Nie chodziło o porządek publiczny. Nie chodziło o zgromadzenie. Nie chodziło o bezpieczeństwo. Chodziło o to, aby tego dnia w tym miejscu nie pojawił się polski głos, polski krzyż i polska prawda o niemieckich zbrodniach” – ocenił.
Szczególne emocje wzbudził wątek krzyża niesionego przez uczestników uroczystości. Zdaniem organizatorów interwencja wobec osób niosących symbol religijny miała wymiar nie tylko polityczny, ale również kulturowy i religijny.
– „Niemiecka policja nie uderzała jedynie w grupę polskich działaczy. Uderzała w krzyż – znak chrześcijaństwa, który dla milionów Polaków jest znakiem wiary, pamięci, cierpienia i nadziei” – podkreślono w oświadczeniu.
Według relacji przedstawicieli Ruchu Obrony Granic niemieckie służby miały początkowo dopuścić możliwość zgromadzenia spontanicznego, jednak jednocześnie ograniczyć jego przebieg do miejsca oddalonego od samego punktu pamięci. Organizatorzy uznali to za próbę pozbawienia wydarzenia jego rzeczywistego sensu.
Bąkiewicz skrytykował również postawę polskich placówek dyplomatycznych.
– „Przez cały czas staraliśmy się uzyskać pomoc Ambasady RP, konsulatu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych” – napisał, zarzucając brak skutecznej reakcji ze strony polskich instytucji.
Lider Ruchu Obrony Granic zapowiedział dalsze działania mające na celu wyjaśnienie całej sprawy oraz zabezpieczenie materiałów dowodowych.
– „Na wszystkie przytaczane w tym oświadczeniu sytuacje posiadamy niepodważalne dowody w postaci nagrań wideo” – zapewnił.
W końcowej części dokumentu Bąkiewicz podkreślił, że jego środowisko nie zamierza rezygnować z działań na rzecz upamiętniania polskich ofiar wojny.
– „Ruch Obrony Granic nie pozwoli na wymazywanie polskiej pamięci. Nie pozwolimy, aby niemieckie zbrodnie były przykrywane pustymi gestami, kamieniami bez ducha, bez krzyża i bez realnego zadośćuczynienia. Polskie ofiary zasługują na prawdę, modlitwę, krzyż, godność i sprawiedliwość” – napisał Robert Bąkiewicz.
Do sprawy odnoszą się obecnie zarówno polskie, jak i niemieckie media. Oczekiwane są także oficjalne wyjaśnienia niemieckich władz dotyczące przebiegu interwencji oraz podstaw prawnych podejmowanych działań.
OŚWIADCZENIE RUCHU OBRONY GRANIC w sprawie wydarzeń z 16 czerwca 2026 r. w Berlinie
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) June 17, 2026
W dniu 16 czerwca 2026 r. jako przedstawiciele Ruchu Obrony Granic pojawiliśmy się w Berlinie, aby oddać hołd polskim ofiarom niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej. Nasza obecność miała… pic.twitter.com/m9jI6oyhzo
