We­dług Portnikowa "za­bra­nie Don­ba­su to gwóźdź do trum­ny ro­syj­skiej go­spo­dar­ki".

- Gdyby Donieck i Ługańsk wróciły do Ukrainy jako autonomiczne regiony, to wtedy ich mieszkańcy natychmiast przyjechaliby do Kijowa po pieniądze i krzyknęliby: "Niech żyje Ukraina! Niech żyją jej bohaterowie!". I byłby kłopot, bo nie mamy pieniędzy na odbudowę - powiedzial politolog.

Rozmówca "GW" prze­ko­nu­je, że Rosji nie stać na dłu­go­trwa­łe utrzy­my­wa­nie "zbun­to­wa­nych" re­pu­blik na wscho­dzie Ukra­iny. - Putin sam się za­pę­dził w ślepą ulicz­kę. Zna­łem wielu ka­ge­bi­stów so­wiec­kich, Cze­bri­ko­wa, Kriucz­ko­wa, byli tam różni lu­dzie, ana­li­ty­cy, in­te­lek­tu­ali­ści i zu­pa­cy. Putin ma dużo z zu­pa­ka - oce­nia.

Zdaniem pu­bli­cy­sty, "póki Putin szedł na­przód tam, gdzie mógł li­czyć na po­par­cie, to mu się uda­wa­ło. Teraz do­szedł do kresu".

Na pytanie o to, czy Putin "gra na zmę­cze­nie Ukra­iń­ców" i czy moż­li­wy jest prze­wrót na Ukra­inie, Por­t­ni­kow od­po­wia­da, że "bez wojny i bez Pu­ti­na de­mo­ra­li­za­cja na Ukra­inie by­ła­by znacz­nie więk­sza". - Wik­tor Ja­nu­ko­wycz znisz­czył go­spo­dar­kę i utrzy­my­wał się przy wła­dzy za po­mo­cą kre­dy­tów i ta­nie­go ro­syj­skie­go gazu - mówi Ma­cie­jo­wi Sta­siń­skie­mu.

- To praw­da, że Ukra­iń­cy mogą się od­wró­cić od obec­nej wła­dzy. Ale pro­ro­syj­skiej nigdy już nie wy­bio­rą - do­da­je Por­t­ni­kow i podkreśla, ż­e "to nie Maj­dan zgu­bił Rosję". - Do­peł­nia się cykl hi­sto­rycz­ny de­ka­den­cji, który za­czął się ok. stu lat temu. Wsta­je z grobu cień Pił­sud­skie­go. Sto lat temu Piotr Sto­ły­pin [pre­mier za rzą­dów Mi­ko­ła­ja II] po­wie­dział w Dumie: "Wy po­trze­bu­je­cie wiel­kie­go za­mie­sza­nia, a my Wiel­kiej Rosji" - mówi.

W jego przekonaniu "Rosja umie­ra na na­szych oczach". - Padła po raz pierw­szy w 1905 r., zgi­nę­ła w 1917, potem zmar­twych­wsta­ła w 1945, potem znowu zgni­ła w 1991 r. Teraz czeka ją osta­tecz­ny krach - prze­wi­du­je.

Sab/Gazeta Wyborcza