Sąd Rejonowy w Moskwie oddalił wczoraj pozew Jewgienija Dżugaszwilego, wnuka Józefa Stalina, wobec rosyjskiej "Nowej Gaziety", stowarzyszenia Memoriał i byłego prokuratora wojskowego Anatolija Jabłokowa. Potomek zbrodniarza domagał się przeprosin i odwołania słów krytykujących Stalina. Przed sądem wnioskował on o 10 mln rubli (322 tys. dolarów) jako zadośćuczynienie za krzywdy moralne.

Decyzja moskiewskiego sądu nie dziwi redaktora naczelnego "Arcanów", znawcę tematyki rosyjskiej, Prof. Andrzeja Nowaka. - Rosja prowadzi bardzo konsekwentną politykę historyczną w odniesieniu do czasów Stalina. Według niej Sowieci, mordując miliony Rosjan, robili źle. To była zbrodnia. Ale mordując miliony ludzi innych narodowości – Polaków, Ukraińców czy Gruzinów – robili dobrze - mówi.

Powodem pozwu 73-letniego Dżugaszwilego był tekst dotyczący mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku, który został opublikowany w dodatku do "Nowej Gaziety" - "Prawdzie Gułagu". Autor publikacji Anatolij Jabłokow, były prokurator wojskowy, określił mord w Katyniu jako zbrodnię wojenną i zbrodnię przeciwko ludzkości. Za winnych uznał Stalina i jego towarzyszy z Politbiura a także NKWD. Wnuk Stalina uznał za obraźliwe nazwanie tyrana "krwiożerczym ludojadem". Nie zgadzał się również z tezą, że Stalin i inni radzieccy liderzy, którzy podjęli decyzję o rozstrzelaniu Polaków w Katyniu, "uniknęli moralnej odpowiedzialności za ciężką zbrodnię".

 

JaLu/Naszdziennik.pl/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »