Meksyk ogarnęła psychoza związana z epidemią tzw. świńskiej grypy. Aby uniknąć ofiar w stolicy kraju wprowadza się kolejne środki ostrożności. Ksiądz Thomas J. Euteneuer, przewodniczący Human Life International, zwraca uwagę, że niebezpieczny wirus, który zagraża tysiącom ludzi paradoksalnie ma bezpośredni wpływ na ratowane wielu istnień ludzkich. Jego interpretacja jest odważna, ale trudno się nie cieszyć z zablokowania działalności aborcyjnej w kilkunastu klinikach.
- Jeśli chodzi o pozytywy, świńska grypa wpłynęła na dostęp do aborcji w mieście (Meksyk). Od 2007 roku 14 szpitali, zarówno prywatnych jak i publicznych, zaangażowało się w zabijanie nienarodzonych przez aborcję w drugim co do wielkości mieście świata. W czasie epidemii świńskiej grypy tylko jeden z nich nadal oferuje aborcję. Ograniczenie zabijania w miejscu, gdzie od niedawna wprowadzono procedury aborcji, nie może być niczym innym jak jasnym posłaniem od Pana ukazującym, jak wielkie zło ich dotknęło. Gdy więcej ludzi zatroskanych jest wirusem, niż hurtową rzezią dzieci, potrzebują otrzeźwienia. I wydaje się, że tego doświadczyli. Kto ma uszy niechaj słucha - mówi duchowny.
Ks. Euteneuer zwraca też uwagę na dość niezwykły zbieg okoliczności. Oficjalne ogłoszenie epidemii świńskiej grypy nastąpiło 24 kwietnia, dokładnie w dwa lata po zalegalizowaniu aborcji w mieście Meksyk. Wskutek epidemii Marcelo Ebrard Casaubon, szef rządu Meksykańskiego Dystryktu Federalnego, zaproszony w tym tygodniu do USA by odebrać nagrodę za wkład włożony w walkę o legalizację aborcji w Meksyku, musiał odwołać swój udział w uroczystości. Ks. Euteneuer ma nadzieję, że skłoni to proaborcyjneego polityka do refleksji nad swoją postawą wobec ludzkiego życia.
BB/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

