Pytanie do TK w tej sprawie skierował w 2009 roku gdański Sąd Okręgowy. W ocenie sądu przepis stanowi zagrożenie dla wolności słowa i daje podstawę do ingerencji państwa oraz organów ścigania w prawo do debaty politycznej.

 

Wątpliwości gdańskiego sądu pojawiły się przy rozpatrywaniu zażalenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego na umorzenie śledztwa w sprawie znieważenia go przez Lecha Wałęsę słowami: "Durnia mamy za prezydenta".

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo, ponieważ w jej ocenie wypowiedź Wałęsy była emocjonalna, ale nie znieważająca i nie nosiła cech przestępstwa. Kancelaria Prezydenta RP złożyła zażalenie, uzasadniając je względami formalnoprawnymi i błędami proceduralnymi. Zażalenie ostatecznie trafiło do gdańskiego sądu.

 

Wątpliwości wokół zapisu po raz kolejny pojawiły się w maju, kiedy do mieszkania administratora portalu antykomor.pl wtargnęli funkcjonariusze ABW. Umieszczone na stronie gry polegające na strzelaniu do prezydenta Bronisława Komorowskiego, zdaniem Agencji, mogły wyczerpać znamiona czynu zabronionego polegającego na znieważeniu głowy państwa. W związku z tym wydarzeniem, politycy zapowiadali zmiany w spornym zapisie.

 

eMBe/TVN24