Szpitalny personel i matka chłopca uważają, że rzadkie schorzenie neurologiczno-mięśniowe nie pozwalałoby chłopcu na życie "dobrej jakości", więc śmierć "leży w jego interesie". Spór o życie dziecka toczy się obecnie w sądzie. Jeśli przychyli się on do opinii lekarzy i matki, będzie to pierwszy wyrok pozbawiający życia dziecko nie tylko ze sprawnym umysłem, ale i wbrew woli jednego z rodziców. Dane rodziców oraz adres szpitala są zastrzeżone z przyczyn procesowych.

Chłopiec znany z medialnych doniesień jako "Dziecko RB" jest hospitalizowany od urodzenia.  Jego życie podtrzymywane jest przy pomocy sztucznej aparatury. Ojciec nie ustaje w walce o syna. Twierdzi, że za pomocą tracheotomii można by mu pomóc oddychać samodzielnie i uzyskać zgodę na dalsze leczenie już w domu.

Zamierza także przedstawić przed sądem nagrania video, mające dowieść, że dziecko widzi, słyszy i czuje, oraz że rozpoznaje swoich rodziców. Wszystko to ma świadczyć, że jego umysł jest zupełnie sprawny. Maluch potrafi także bawić się niektórymi zabawkami i cieszy się, kiedy opowiada się mu historyjki i puszcza wesołą muzykę.

To nie pierwszy raz, kiedy w Wielkiej Brytanii o życiu pacjenta decyduje sąd. Tymczasem 80 proc. Brytyjczyków jest temu przeciwnych. Reprezentant Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego wskazuje jednak, że nie ma innej drogi, kiedy między rodzicami i lekarzami nie ma zgody co do tego, co jest najlepsze dla dziecka. Nawet gdy mowa o śmierci.

 

JaLu/Catholicnewsagency.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »