Marta Brzezińska: Panie Redaktorze, na ile skutecznym piarowcem jest Igor Ostachowicz?

 

Łukasz Warzecha: Pytanie ciekawe, ale chyba wymagałoby dłuższego zastanowienia. Można powiedzieć, że oceniając efekty jego pracy, to jest skuteczny. Rząd, który w dużej mierze opiera się na rozwiązaniach proponowanych przez Ostachowicza (i ludzi z branży, bo przecież nie wiemy, czy jest on autorem wszystkich pomysłów) cieszył się jednak dużą popularnością przez bardzo długi czas. Teraz pojawia się pytanie, dlaczego to się kończy? Po pierwsze, to może być kwestia zmęczenia samego Ostachowicza, bo człowiek w takiej roli może się wyczerpać i wypalić. A po drugie – paradoksalnie – skuteczność Ostachowicza ma jednak pewne granice. Operuje on na kilku schematach, które się zużywają, a potem innych pomysłów już nie ma. Ale nie jestem fachowcem od politycznego piaru, musiałaby Pani zapytać takiego eksperta, co w sytuacji, kiedy asortyment środków się kończy. Czy nie ma już innych, jeżeli chce się grać tylko w tej dziedzinie? Czy pomysłowość politycznych piarowców jest nieskończona i taka mogłaby być, a Ostachowicz po prostu nie jest takim magikiem, jak się go przedstawia.

 

Moje pytanie akurat dziś nie jest bez przyczyny. Dzisiejsza prasa pisze o tym, że Igor Ostachowicz w ostatnim czasie aktywnie zajmuje się już nie tylko doradzaniem premierowi, ale też pisaniem książek. Może więc brak mu już czasu na skuteczne piarowskie tricki?

 

Tak, widziałem już te informacje. Nawet takie, że ktoś już te książki czyta (śmiech). Trudno powiedzieć, czy Ostachowicz wypalił się na jednym polu i szuka innego, bo nie wiem, co to za książka. Jeśli to pozycja z dziedziny piaru...

 

Absolutnie nie! To ponoć „ekstremalnie brutalna, pełna ostrej erotyki, a jednocześnie napisana trudnym, wymagającym stylem...” książka, druga zaś ma nawiązywać do zagłady Żydów w warszawskim getcie.

 

Nie łączyłbym tego z wypaleniem zawodowym. Często ludzie, którzy mają jakiś pomysł, pracują intelektualnie, zwłaszcza w tego typu dziedzinie, czują potrzebę, żeby napisać powieść i to robią. Nie musi to wiązać się z ucieczką od swego podstawowego zajęcia. Pytanie jest inne – czy to dobra powieść (śmiech).

 

Z pewnością nie zabraknie krytyków, którzy będą ją chwalić z samego faktu napisania jej przez pana Ostachowicza. A jaka jest? To się okaże po przeczytaniu.

 

Raczej nie wybieram się do księgarni, żeby ją kupić. I raczej czytał jej nie będę. Chyba, że wydawnictwo uzna za stosowne, żeby mi ją przysłać, to może wtedy nawet do niej zajrzę (śmiech).

 

Rozmawiała Marta Brzezińska