Oficjalne dane mówią, że od zalegalizowania w Wielkiej Brytanii aborcji w 1967 r., zabitych zostało 6,1 mln nienarodzonych dzieci. Z tego zaledwie 0,4 proc. aborcji dokonano ze względu na zdrowie i życie matki. A to właśnie te „argumenty” były najczęściej podnoszone przez aborcyjne lobby, które dążyło do liberalizacji prawa w tej kwestii.

Obecnie większość aborcji dokonywanych jest na życzenie.  A lord Alton wskazuje przy tym, że Brytyjki dokonują dziś wielokrotnych aborcji, a nawet zdarzają się aborcje dzieci poczętych metodą in-vitro.  - Skala tego zjawiska jest szokująca. Ponadto mamy do czynienia z paradoksem. Aborcja sięga bardzo dużych rozmiarów w kraju, w którym pary wydają fortuny, by począć dziecko metodą in-vitro, gdzie adoptuje się dzieci z zagranicy, ponieważ brakuje dzieci do adopcji w samej Brytanii – ocenia pochodzący z Liverpoolu polityk.

Zdaniem lorda Altona nie ma na co czekać. - Czas na narodową debatę w tej sprawie. Społeczeństwo opiekuńcze powinno pomagać ludziom w tej sytuacji, zachęcać ich do adopcji i wspierać ich w tym wyborze – stwierdził.  Zastanawia się też, czy może Wielka Brytania powinna pójść śladami niektórych stanów USA, w których przed dokonaniem aborcji, kobiety muszą zobaczyć zdjęcie USG swojego nienarodzonego dziecka.

maj/Lifesitenews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »