Wzmocnione siły stołecznej milicji specjalnej OMON wzięły udział w rozpędzeniu demonstrantów, którzy zgromadzili się w Mińsku pod hasłem "Słowiańskiej parady gejów 2010". Wcześniej internautów zelektryzowały wpisy jednego z milicjantów na Twitterze

- Mam nadzieję, że nikt nie wybiera się na gejowską paradę – zaczął milicjant. - Pewnie, że się wybieramy, ale w celach służbowych – odpowiedział mu jeden z fotoreporterów. Nie chciał też podać funkcjonariuszowi miejsca zbiórki, tłumacząc, że policja rozpędzi paradę i "będzie nieciekawie".

"Wprost przeciwnie:), aparat zrosi krew, kawałki mięsa... i hm... co jeszcze..." - zapewnił milicjant. Po kilku godzinach strona zniknęła z sieci. To co zapowiadał milicjant nie nastąpiło, ale funkcjonariusze interweniowali, bo na paradę nie było zgody władz – informują "Biełorusskije Nowosti". - Usankcjonowana przez państwo homofobia – skarży się lider białoruskich homo-aktywistów Siergiej Androszenko.

mm/Fronda.pl/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »