Zdaniem Vargasa Llosy Światowe Dni Młodzieży były wielkim znakiem żywotności, dynamizmu Kościoła w Europie. Spadek liczby wiernych nie powinien cieszyć sekularystów, bowiem nie jest on dowodem na popadanie w ruinę Kościoła, ale jego witalności, której nabrał on za pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI. - Z punktu widzenia statystyki Kościół jest dziś mniejszy, ale za to bardziej zjednoczony, dynamiczny i asertywny – podkreśla noblista.

 

Ta siła Kościoła jest zresztą – zdaniem Vargasa Llosy dobra dla demokratycznych społeczeństw, które potrzebują silnych wartości etycznych, by móc przetrwać. - W naszych czasach kultura nie jest w stanie zastąpić religii – zaznaczył noblista i dodał, że dlatego „wierzący i niewierzący powinni się cieszyć z tego, co wydarzyło się w Madrycie”.



TPT/CNA