Jezus Chrystus i Matka Bosko od Coromot, patronka Wenezueli uzbrojeni w karabiny to nie żart. Takie grafitti pojawiło się niedawno na jednym z osiedli w Caracas, stolicy Wenezueli. Pikanterii dodaje fakt, że dzielnica ta znajduje się przy ulicy 23 Stycznia, która uważana jest za bastion prezydenta Hugo Chaveza.

Malunek już zdołał wywołać wiele kontrowersji. Został ostro skrytykowany nie tylko przez Kościół katolicki, ale również przez media, zarówno centralne, jak i regionalne. Niektóre tytuły prasowe krzyczą: "Wyśmiewają i okazują brak szacunku dla Chrystusa i Maryi", "Najświętsza Maryja od Coromoto i Jezus Chrystus rozstrzelani".

Baltasar Porras, arcybiskup Meridy podkreślił, że jest to akcja kierowana odgórnie przez administrację Chaveza. Według niego akcja zdemaskowała dwulicowość rządu. Z jednej strony zakazał on sprzedaży zabawek promujących przemoc, a z drugiej – używa propagandy do siania nienawiści. „Nie stójmy z założonymi rękoma, zamanifestujmy nasze oburzenie! Ale nie manifestujmy jedynie niezadowolenia, doprowadźmy do tego, aby ten przypadek posłużył nam wszystkim do refleksji" – apelował abp Porras.

Ks. Osvaldo Azuaje, biskup pomocniczy Maracaibo, przypomniał, że jedynym karabinem, jaki nosił Chrystus był i jest zawsze Jego krzyż, na którym ostatecznie umarł dla zbawienia człowieka.

Według komentatorów, Jezus i Jego Matka trzymają w rękach rosyjskie kałasznikowy. Właśnie w taki typ broni Chavez uzbroił wenezuelską armię. Podczas ostatniej wizyty Putina w Caracas, 6 kwietnia podpisano umowę dotyczącą sprzedaży sprzętu wojskowego. Nie jest to pierwsza taka rosyjsko-wenezuelska transakcja.

eMBe/interia.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »