Przedstawiciele ukraińskich służb podejrzewają, że we wczorajsze zamachy w Brukseli mogli być zamieszani Rosjanie.

Według Ukraińców istnieje prawdopodobieństwo, że Rosjanie byli zamieszani w zamachy, które miały miejsce wczoraj w Belgii. Szef służby bezpieczeństwa Ukrainy oraz jeden z doradców ministra spraw wewnętrznych postawili hipotezę, że mógł być to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję przeciw całemu zachodowi. 

Wasyl Hrycak, czyli szef ukraińskich służb stwierdził, że w Brukseli można odnaleźć rosyjski ślad. Jeszcze bardziej jednoznacznie w tej kwestii wypowiadał się doradca w ukraińskim MSW Zorian Szkiriak. Wg niego to właśnie Rosjanie są odpowiedzialni nie tylko za zamachy w stolicy Belgii, ale również inne ataki terrorystyczne, jakie miały miejsce na naszym kontynencie w ostatnim okresie. 

Zdaniem Szkiriaka to właśnie rosyjskie służby były inicjatorami powstania Państwa Islamskiego, a tym samym to właśnie Rosjanie de facto stoją za zamachami. Celem Rosjan w opinii Szkiriaka jest destabilizacja sytuacji w Europie. 

Inny ekspert - Wiktor Szlinczak - szef Instytutu Polityki Światowej w Kijowie stwierdził z kolei, że nawet jeżeli to nie Rosja stoi za zamachami w Belgii, z pewnością wykorzysta je do realizacji swoich celów, a konkretnie jako argument w umocnieniu swojej pozycji w antyterrorystycznej koalicji. 

daug/onet.pl