- Przyjdzie taki dzień, kiedy wszystkie poczęte dzieci będą chronione, kiedy wszystkie matki będą wysłuchane i znajdą wsparcie, kiedy ojcowie zrozumieją, jak ważna jest ich rola! Ale ten dzień jeszcze nie nastał. To do nas należy, by ten dzień był jutro! - mówił na zakończenie marszu życia przewodniczący stowarzyszenia francuskich studentów "Pro-Vie" Benjamin Izarn.

Przed wyruszeniem organizatorzy poprosili o kilka minut ciszy, by w ten sposób uczcić pamięć ponad 7 milionów ofiar aborcji, dzieci zabitych w imię prawa od stycznia 1975 roku.

- Prośmy Boga za dzieci zabite w wyniku aborcji i za zranione duchowo i moralnie matki. Za polityków, aby odważyli się uznać, że embrion jest dzieckiem i by dążyli do rewizji ustawy dopuszczającej aborcję – mówił przed wyruszeniem marszu ojciec Bernard Domini z Rodziny Misyjnej Najświętszej Maryi Panny.

Organizatorem marszu jest federacja "Marsz za życiem" grupująca ok. 15 stowarzyszeń broniących życia. Ten niedzielny odbywał się w 35 rocznicę legalizacji we Francji aborcji, czyli uchwalenia tzw. prawa Veil.

Ówczesna minister zdrowia Simone Veil jest autorką ustawy wprowadzonej w 1975 roku dopuszczającej aborcję we Francji. Była ministrem w rządzie oficjalnie prawicowego polityka Jacques'a Chiraca, prezydentem był wówczas Valéry Giscard d'Estaing, również oficjalnie prawicowy polityk. Cała trójka usilnie zabiegała o wprowadzenie tej ustawy.

Od sześciu lat francuscy obrońcy życia organizują dobrze przygotowany przemarsz ulicami Paryża. Pierwszy paryski marsz za życiem w 2005 roku był zorganizowany w 30. rocznicę legalizacji we Francji aborcji. Według organizatorów, w ostatnim marszu za życiem uczestniczyło co najmniej 25 tysięcy osób, w większości rodziny z dziećmi i młodzi poniżej 25 lat. W roku ubiegłym na manifestację przybyło 15 tysięcy osób. Z roku na rok marsz jest więc coraz większy.

Przejście z placu Republiki do Opery, na odcinku 2,6 km, okazało się za krótkie dla obrońców życia. Czoło marszu dochodziło do Opery, podczas gdy koniec wychodził dopiero z placu Republiki.

- Z roku na rok Polacy są coraz liczniejsi na marszu – mówiła Renata Szychowiak.

Wesprzeć Francuzów przybyło ponad 10 zagranicznych delegacji, m.in. z Włoch, Rumunii, Holandii, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Nie mogło również zabraknąć Polaków. Nasz kraj reprezentowała paryska Polonia. - Jan Paweł II powiedział, że naród, który zabija swoje własne dzieci, jest narodem bez przyszłości. Dlatego też i my Polacy jesteśmy dzisiaj z wami, by powiedzieć: 35 lat wystarczy! - mówiła Renata Szychowiak z polskiej parafii św. Genowefy w Paryżu.

- Nie będzie można już zamknąć nam ust lub udać, że nas nie ma – cieszyli się młodzi Francuzi, uczestnicy demonstracji.

Uczestnicy marszu skandowali m.in.: "tak dla życia", "tak dla najmniejszych", "wystarczy, wystarczy, ratujmy dzieci", "prawo do życia nie jutro, ale dzisiaj", "ja też byłem embrionem", "nie eksperymentom na embrionach".

 W marszu za życiem uczestniczył jeden biskup Dominique Lebrun, pasterz Saint-Etienne.

Abp Paryża kard. André Vingt-Trois nie zajął stanowiska wobec marszu. Jednak 26 biskupów znalazło się w komitecie wsparcia, m.in. bp Marc Aillet z diecezji Bayonne, bp Alain Castet z Luçon, bp Jean-Pierre Cattenoz z Awinionu, bp Christian Kratz ze Strasburga, bp Jacques Perrier z Lourdes czy bp Dominique Rey z diecezji Fréjus-Toulon. Poparcia udzielił również kardynał Philippe Barbarin z Lyonu.

Bp Aillet utworzył w swojej diecezji 8 stycznia tego roku Diecezjalną Akademię dla Życia – do tej pory jedyny taki organ kościelny we Francji.

Duża liczba biskupów, którzy nie tylko wsparli marsz, ale również na stronach diecezjalnych zachęcali i podawali informacje dotyczące dojazdu do Paryża, to samo w sobie istotne wydarzenie. Biskupi francuscy od wielu już lat przyzwyczaili do tego, iż w kontrowersyjnych sprawach zazwyczaj nie zabierają publicznie głosu. Organizatorzy mają nadzieją, że z czasem zrobią kolejny krok i wezmą udział w marszu za życiem.

Na niedzielnej manifestacji było natomiast wielu zwykłych kapłanów, jak również przedstawicieli instytutów czy zgromadzeń, np. przeor tradycyjnej wspólnoty z Barroux Don Louis-Marie.

- Ta manifestacja jest czymś więcej, niż zwykłą demonstracją siły, to jest powiew życia, który przebiegnie całą Francję – powiedział na zakończenie marszu Benjamin Izarn. - Od 35 lat państwo utrzymuje mordercze prawo. Co zrobiliśmy, by temu zapobiec? Co zrobiliśmy, by nie dopuścić do poświęcenia jednej czwartej naszej populacji? Co zrobiliśmy, by matki mogły znaleźć inne rozwiązanie niż aborcja?

Izarn mówił, że walka o życie nie kończy się na zwykłym przemaszerowaniu, ale ma miejsce każdego dnia, w domach opieki, na uczelniach i na ulicach, na konferencjach formujących nowe pokolenia księży, w szpitalach na izbach przyjęć, gdzie opiekujący poświęcają się by wspierać godność człowieka. - W naszych rodzinach, na naszych uczelniach, w naszych dzielnicach, w naszych miejscach pracy, w naszych partiach politycznych, związkach zawodowych, ruchach i stowarzyszeniach: bądźmy ambasadorami szacunku dla życia ludzkiego - apelował.

 

 

Magdalena Romaniuk

Fot. Sławomir Szychowiak