Przebywający obecnie w Brukseli na szczycie UE szef rządu powiedział dziennikarzom, że uwag jest o wiele za dużo. Dodał również, że uwagi strony polskiej do projektu raportu dotyczą jedynie tych fragmentów, "co do których mamy wątpliwości", zatem "nasze uwagi nie są w tej chwili alternatywnym raportem".
- Wszędzie tam, gdzie nasze ustalenia, nasze oceny, czy ocena tego, jak Rosjanie postępowali w czasie śledztwa, wszędzie tam gdzie one są pozytywne, czy gdzie nie ma żadnych zastrzeżeń, to my tego tematu nie dotykamy. Czyli nie opiniujemy treści całego raportu, nie wysuwamy wniosków końcowych, tylko precyzyjnie polska strona wskazuje, gdzie Rosjanie nie dopełnili wymogów wynikających z konwencji chicagowskiej. I ten materiał jest obfity - zaznaczył Tusk.
Płk Edmund Klich, akredytowany przedstawiciel Polski przy MAK, który również przygotował ok. 40 stron uwag do projektu raportu MAK, pytany, czy ostra wypowiedź premiera była uzasadniona, powiedział: - Nie chciałbym oceniać, ale uważam, że trzeba działać zdecydowanie.
- Rosjanie są trudno przewidywalni, ja to podtrzymuję. Myślę, że nie będzie na pewno żadnych komentarzy w tej chwili. Raczej będą pracować nad tym i być może będą komentarze po jakimś czasie - dodał Klich, zastanawiając się, jaka może być odpowiedź rosyjskiego MAK na przekazane mu uwagi strony polskiej.
Wczoraj Polska przekazała Rosji uwagi do projektu raportu końcowego MAK dotyczącego katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem. Rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak poinformowała, że w sumie przesłano ok. 150 stron dokumentów, nie chciała jednak mówić o szczegółach.
Przygotowany przez MAK projekt raportu nt. przyczyn katastrofy Tu-154M liczy 210 stron. Został on przekazany Polsce 20 października. MAK przedstawił w projekcie 72 wnioski dotyczące pośrednich i bezpośrednich przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz siedem rekomendacji dla cywilnych służb lotniczych.
roja/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

