- Wykluczam w Platformie taką postawę – skoro ja jestem hetero, to homo nie powinni mieć uprawnień – mówił wczoraj Donald Tusk. A z jego słów wynika, że z PO mają zniknąć wierzący katolicy i chrześcijanie wierni nauczaniu Pisma Świętego.

 

- W moim odczuciu poczucie dyskryminacji może dotyczyć ludzi żyjących w związku homoseksualnym. Wynika to głównie z naszej niegotowości do przyjęcia do wiadomości, że obok nas żyją ludzie o odmiennych preferencjach seksualnych, chcą się łączyć w pary i żyć ze sobą. Zmiany prawne wydają mi się ważne także po to, żebyśmy wszyscy zrozumieli, że ci ludzie mają prawo do własnego wyboru – mówił Tusk, który jednak nie dostrzegł, że obok nas żyją także poliamoryści, którzy nie mogą rozliczać się grupowo, a także kazirodzcy, których prawo ściga, a także pedofile, których on sam chciał chemicznie kastrować.

 

TPT/Gazeta Wyborcza