Uroczystość ta, to bowiem wyraźne przypomnienie, że Bóg stał się człowiekiem i uświęcił każdy okres życia człowieka. Od momentu zygoty, aż do śmierci – każdy człowiek jest obrazem Boga, i każdy z tych stanów został uświęcony. A my, jako chrześcijanie jesteśmy wezwani, by życie ludzkie, które jest obrazem i podobieństwem Bożym, bronić i każdemu przypisywać pełnie godności.
Obowiązek ten wypływa nie tylko ze świadomości świeckiej, naturalnej, że życie ludzkie, że człowiek rozpoczyna się, gdy końca dobiega proces poczęcia, ale także ze świadomości, że Bóg stał się człowiekiem, a zatem człowiek każdy może stać się – z łaski – dzieckiem Bożym (czy jak powiedziałby św. Grzegorz Palamas) stworzonym Bogiem. Jako chrześcijanie mamy obowiązek bronić tej prawdy, a dzisiejsza uroczystość stawia przed nami ten obowiązek z jeszcze większą mocą.
Drogi mogą być różne. Modlitwa, post, ale także działanie, walka na słowa czy wreszcie kolejne wielkie akcje zbierania podpisów (obecnie w ramach akcji One of us, a niebawem pod kolejnym projektem zakazu aborcji eugenicznej) – to wszystko jest naszym obowiązkiem, zadaniem, o którym niezwykle mocno przypomina dzisiejsza uroczystość. I dlatego idę na proces ze spokojem w sercu. Nie wiem, co się dzisiaj wydarzy, nie wiem, jaki będzie wyrok, ale wierzę, że w tej sprawie nie możemy przegrać. Prawda o życiu, o człowieku, zwycięży. Po tej lub tamtej stronie. W niczym nie zmienia to jednak mojej gorącej prośby o modlitwę. Ona dzisiaj, i nie tylko, jest potrzebna. Za sprawę, o siły, ale także za Alicję Tysiąc. Ona też potrzebuje naszej modlitwy.
Tomasz P. Terlikowski
