Nad tym sformułowaniem można by się oczywiście pastwić i sugerować (co oczywiście w programie zrobiłem), że pani eurodeputowana chciałaby „usypiać ludzi jak psy”. Ale nie to jest w tej wypowiedzi najważniejsze i najbardziej uderzające. O wiele istotniejsze jest to, że pokazuje ona, że wyznawcy (czyli jak podkreślała pani profesor „my”, od czego ja się dystansuje) etyki jakości życia czy utylitaryzmu, błyskawicznie tracą świadomość godności ludzkiej, istotnej różnicy między nami a zwierzętami. I tego nie może przesłonić nazywanie zabijania pomocą czy taka redefinicja powołania lekarza, by obejmowała ona także usługi kata. Język „mówi” to za nich i zupełnie jednoznacznie pokazuje, jakie są ich rzeczywiste poglądy, i co rzeczywiście myślą o ludziach.
Tomasz P. Terlikowski
