Przykładem takiego dryfu na lewo jest stanowisko „Rzeczpospolitej” w sprawie zabijania nienarodzonych. Jeszcze kilka lat temu, a konkretniej po odejściu Marka Jurka z Prawa i Sprawiedliwości, jako opinie redakcyjne pokazywały się zarówno opinie za, jak i przeciw tej decyzji, za i przeciw życiu. Teraz za życiem są już tylko ludzie spoza redakcji, a dziennikarze i publicyści tej gazety, przynajmniej na jej łamach, jak jeden mąż – czyli i Igor Janke i Piotr Zaremba – są przeciw naruszaniu kompromisu, czyli za zabijaniem dzieci z zespołem Downa (w tej sprawie mówią zresztą jednym głosem ze Stefanem Niesiołowskim).
Zaskakujące jest także to, że na łamach tego dziennika o wiele częściej można znaleźć opinie zwolenników zabijania, niż jego przeciwników. Oczywiście owi zwolennicy – także tak ostrożni, jak Igor Janke, Piotr Zaremba czy Bogdan Dziobkowski – nie są za aborcją, ale też ostrzegają przed radykalizmem i ubolewają nad brakiem roztropności obrońców życia. Taka postawa jest jednak, wbrew pozorom, o wiele bardziej niebezpieczna. Stwarza ona bowiem pozór troski o życie, przy jednoczesnym braku takiej troski. Nie można bowiem być przeciwnikiem aborcji czy zwolennikiem równości wobec prawa i jednocześnie uznawać za dopuszczalne zabijanie rocznie ponad pół tysiąca dzieci. Nie można być za życiem i godzić się na to, by zabijano ludzi z zespołem Downa.
Najsmutniejsze w tej sprawie jest jednak to, że – zanim jeszcze została przejęta przez Grzegorza Hajdarowicza - „Rzeczpospolita” już wkroczyła (a zrobiła to jakiś czas wcześniej) na drogę typową dla większości ruchów konserwatywnych na Zachodzie, to znaczy na drogę rezygnacji z walki o kwestie najważniejsze. Taką kwestią jest obrona życia! Obrona życia każdego, także chorego czy niepełnosprawnego. To jest nasz obowiązek. Jako chrześcijan i konserwatystów. Kompromis nie jest wartością, wartością jest życie człowieka, którego obecne prawo pozwala zabić. A ja mam pytanie do moich kolegów: do Igora Janke, ale i do Piotra Zaremby i do osób decydujących o linii redakcyjnej „Rzeczpospolitej”, którzy zarzucają pomysłodawcom projektu obywatelskiego brak rozsądku. Czy Waszym zdaniem dowodem rozsądku jest zgoda na to, by w zgodzie z prawem zabijać można takie dzieci? A jeśli tak, to czy Wy także byście je zabili? Nie musicie mi odpowiadać na to pytanie. Odpowiedzcie sobie na nie sami!



