Krakowskie Przedmieście to miał być salon Warszawy, a znów będą się toczyły krzyże na kółkach, będą przemówienia wygłaszane ze skrzynek po jabłkach – mówi „Gazecie Wyborczej” Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miejskiej. I dodaje: „Powinniśmy zastanowić się, czy na podstawie prawa lokalnego nie ustanowić Krakowskiego Przedmieścia strefą wolną od demonstracji”.
Słowem po walce z krzyżem, wyrzucaniu zniczy, przenoszeniu kwiatów i obrazów nadszedł czas na walkę z wolnością zgromadzeń. A wszystko po to, by Polacy zapomnieli o solidarności, o tych, którzy oddali życie dla Ojczyzny, i których przykład stawia w kiepskim świetle obecnych polityków. Ale drodzy panowie i drogie panie z PO: choćbyście nawet zakazali się spotykać na Krakowskim Przedmieściu, wprowadzili zakaz pamiętania, a nawet spróbowali swoje kretyńskie i skandaliczne propozycje wyegzekwować pałkami policji czy ochroniarzy (tak jak zrobiliście to wobec kupców), to pamięć o tamtych wydarzeniach będzie w nas. I sprawi, że gdy wy będziecie wraz ze swoimi przywódcami na śmietniku historii, my będziemy pamiętać o ludziach, którzy zginęli 10 kwietnia, i o tym, co czuliśmy w kwietniu 2010 roku. I nic na to nie poradzicie. Jesteście bowiem za chudzi w uszach, by zniszczyć pamięć Polaków.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

