Tomasz Nałęcz ostro i jednoznacznie potępił, w imieniu podającego się za katolika prezydenta Bronisława Komorowskiego, tych, którzy chcą zakazać zabijania dzieci z zespołem Downa. – Prezydent był zbulwersowany, bo ktokolwiek godzi w ten kompromis dotyczący spraw aborcyjnych, próbuje wysadzić Polskę w powietrze – powiedział Tomasz Nałęcz w programie „7 dzień tygodnia” w Radiu ZET. Słowa te są kolejnym jednoznacznym świadectwem tego, że prezydent ma w głębokim poważaniu nie tylko życie niepełnosprawnych obywateli naszego kraju, których życie uznaje za niewarte obrony, ale także deklarowaną przez siebie katolicką wiarę. Ta jednoznacznie nakazuje katolikowi, by opowiadał się za życiem, a nie przeciwko niemu. I farmazony o „podpalaniu Polski” nie mogą go z tego zwolnić.

 

Jako niekatolicka postawa prezydenta w istocie wyklucza go z możliwości przystępowania do komunii świętej. Jego wypowiedzi są dobitnym dowodem, że odrzuca on jedność z Kościołem i wybiera bycie poza Nim. W takiej sytuacji – co jasno i wyraźnie wskazuje prefekt Sygnatury Apostolskiej – biskup miejsca prezydenta (czyli metropolita warszawski) powinien wysłać do niego list (najpierw prywatny), w którym informuje go, że jeśli publicznie nie wycofa się z głoszenia poglądów jawnie sprzecznych z nauczaniem Kościoła, to nie będzie mógł przystępować do komunii świętej. Jeśli prezydent (czy jakikolwiek inny polityk, który głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła) tego nie zrobi, to podobny w treści list powinien zostać upubliczniony. A na koniec, jeśli nadal nic się nie zmieni, to prezydent powinien zostać poinformowany, że do komunii świętej przystępować nie może.

 

Taka jest procedura w tej sytuacji. Nie pozostawia ona wątpliwości, co powinno się wydarzyć w najbliższym czasie. Taka postawa wywołałaby oczywiście gigantyczny skandal, media wyły by z wściekłości, a politycy pohukiwali na Kościół. Ale dzięki temu udałoby się uniknąć zgorszenia, a także przypomnieć jasno i zdecydowanie jakie jest nauczanie Kościoła, nie tylko w sprawie rozrywania na strzępy dzieci, ale też komunii świętej. Mocna i jednoznaczna postawa sprawiłaby też, że wielu polityków na poważnie zadałoby sobie pytanie, co jest dla nich ważniejsze: być w Kościele czy podlizać się mediom! I kto wie, czy wtedy nie udałoby się wreszcie zakazać zabijania w ogóle.

 

Czy jest to możliwe? Wierzę głęboko w odwagę naszych pasterzy!

 

Tomasz P. Terlikowski