Mocnym tego dowodem jest tekst Sławomira Zagórskiego w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”. Autor zajmuje się w nim wyłącznie dyskredytacją przeciwników, i to bez najsłabszych choćby argumentów. Jedyne, co potrafi dziennikarz naukowy „GW”, to dowodzenie, że jego przeciwnicy nie wierzą w postęp naukowy. I nie chcą, by prawo stanowić na podstawie odkryć nauki (swoją drogą ciekawe, czy Zagórski pamięta, co się działo, gdy w Szwecji, Kanadzie, Niemczech stanowiono prawo na podstawie nauki, nauki o nazwie eugenika?).
Przykład? Proszę bardzo. „Wreszcie Piecha zdezawuował ostatniego medycznego Nobla. Na poparcie tej tezy padł następujący argument: - Kiedy 52 lata temu odkryto przyczynę zespołu Downa [występowanie dodatkowego, 21. chromosomu'/>, pisano, że niedługo będziemy leczyć z tego powodu ludzi. A co się stało? To, że we Francji przerywa się 96,8 proc. ciąż z zespołem Downa. A zatem postęp medycyny i największe nagrody naukowe skutkują klęskami. Kiepsko te zdania brzmią w ustach człowieka, który ma dyplom lekarza” – natrząsa się z Piechy Zagórski.
Tyle, że to natrząsanie ukrywa brak argumentów. To, co powiedział Piecha jest prawdą. Nie tylko we Francji, ale również w USA czy Norwegii mordowanych jest 95 procent dzieci, u których zdiagnozowano zespół Downa. To są fakty, i nagrody naukowe, postęp medycyny nie może tego przysłonić. Demagogiczny śmiech skrywa tutaj poparcie dla masowego mordu na niepełnosprawnych. Mordy, który usprawiedliwia się nowoczesną nauką, dokładnie tak samo, jak przed laty usprawiedliwiano nią mordy hitlerowców. Problem polega na tym, że rocznie obecnie morduje się o wiele więcej ludzi, niż zginęło w Holokauście, a dwa lata praktyki aporterów (nie licząc dzieci zabijanych w czasie in vitro czy przez środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne – daje liczbę ofiar większą niż liczba ofiar II wojny światowej).
Udająca naukę ideologia zwolenników zabijania w imię postępu naukowego nie może tego przesłonić.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

