"Wreszcie zamieszkali razem", „Układają życie na nowo”, „Są szczęśliwi i nie ukrywają tego”. To flagowe nagłówki z prasy „kolorowej” nazywanej też czasem brukową. Nie ma dnia, by tabloidy nie ujawniały szczegółów wspólnego życia kochanków z wyższych, czyli bogatszych sfer, ku powszechnemu zainteresowaniu gawiedzi. „Skok w bok” stał się smakowitym tematem, a tygodniki okraszają je jeszcze wypowiedziami „ekspertów” twierdzących, że „przecież zdrada to nic złego. Co zrobić, kiedy nie czuje się już tego pożądania...”.
Podobne treści znajdziemy na co drugim portalu internetowym. To królestwo ludzkich namiętności, naszpikowane golizną i seksem. To właśnie sprawia, że do kieszeni wydawców portali trafiają zyski. Żaden z nich już nawet nie próbuje udawać, że ma jakąś misję.
Ploteczki z życia „sfer wyższych” zawsze były chętnie poszukiwane. Łatwiej i przyjemniej poczytać o życiu innych niż mierzyć się z własnym, na tym właśnie zarabiają właściciele mediów. Ale dlaczego dają się w to wciągać bohaterowie owych „skandali” i innych „dramatów”?
Krzysztof Ziemiec
![]() |
Więcej w wydaniu drukowanym "Idziemy" (nr 37/2012) |


