Polityk Sojuszu Socjaldemokratów obejmuje właśnie urząd szefa rady ministrów w Islandii. Wczoraj zaczęła konsultacje partyjne, które mają wyłonić ministrów jej gabinetu.
Nowy rząd będzie miał przed sobą trudne zadanie. Zgodnie z przewidywaniami gospodarka kraju skurczy się w tym roku o 10 proc. Inflacja szaleje, kraj tonie w długach i praktycznie powinien już ogłosić bankructwo. Islandia była pierwszym rządem na świecie, który upadł z powodu światowego kryzysu gospodarczego. Być może obywatelom jest już po prostu wszystko jedno, kto nimi rządzi, byle odciągnął widmo ostatecznej ruiny?
Potomkowie Wikingów nie mają nic przeciwko orientacji seksualnej swojej nowej premier. Obyczajowo Islandia jest krajem bardzo liberalnym. Johanna Sigurdardottir ma dwóch dorosłych synów, ale nie ukrywa, że zdecydowanie od mężczyzn bardziej pociągają ją kobiety. 66-letnia nowa szefowa rządu mieszka ze swą partnerką Joniną Leosdottir, pisarką i dziennikarką, z którą siedem lat temu zawarła związek cywilny.
Partyjni koledzy uważają Sigurdardottir za osobę bardzo skrytą. Wielu do niedawna nawet nie zdawało sobie sprawy, że jest ona lesbijką. Teraz twierdzą, że im to nie przeszkadza, a homoseksualizm nie ma – ich zdaniem – nic wspólnego z kwalifikacjami i sprawnością działania szefowej rządu.
W latach 60. i 70. Sigurdardottir pracowała jako stewardesa w liniach lotniczych Loftleidir Airlines (dziś Icelandair). W tym czasie była aktywną działaczką związkową. W 1978 została wybrana do islandzkiego parlamentu. W latach 1987-1994 była ministrem polityki społecznej. Stanowisko to objęła ponownie w 2007 roku. Z posadą pierwszego ministra rządu również jest już zaznajomiona. Od początku lutego tego roku sprawowała tymczasowo funkcję premiera po upadku konserwatywnego rządu Geira Haardego.
Zwycięstwo Sigurdardottir oraz Sojuszu Socjaldemokratów i Lewicy Zielonych w niedzielnych wyborach postrzegane jest jako powrót do lewicowej polityki po blisko 18 latach dominacji Partii Niepodległości.
Nowa szefowa rządu znana jest również z tego, że przeznacza spore kwoty na cele społeczne. Chętnie wspiera inwalidów, osoby w podeszłym wieku i organizacje zajmujące się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinach. Przez to Islandczycy okrzyknęli ją już swoją "Świętą Joanną". Teraz mogą już tylko czekać na cud.
AJ/Polskatimes.pl
Zobacz także:
Wikingami będzie rządziła lesbijka
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

