Świadectwo Eweliny: „W grze to ty jesteś bogiem”, czyli jak gry RPG zniewalają człowieka - zdjęcie
25.08.13, 09:39fot. atokatok/sxc.hu

Świadectwo Eweliny: „W grze to ty jesteś bogiem”, czyli jak gry RPG zniewalają człowieka

64

Gry RPG były w moim domu odkąd pamiętam. Siadywałam wieczorami z tatą i przyglądałam się jak grał. Opowiadał mi, co się dzieje na ekranie, a ja wpatrywałam się w niego zauroczona. Kiedy podrosłam na tyle, by swobodnie podążać za fabułą, sama włączyłam się do rozgrywki. Było to dla mnie czymś naturalnym, codziennym nawykiem: wracałam ze szkoły, odrabiałam lekcje… i siadałam do gier.  W liceum  świat lochów i smoków stał się już moim światem.

Na początku gry były tylko rozrywką i metodą na zrelaksowanie się. Później granie stało się formą oderwania od realnego świata, wejściem do przestrzeni, w której moje problemy traciły na znaczeniu. W tym świecie miałam poczucie panowania nad tym, co się dzieje i kontrolowania życia. Byłam swoim własnym panem. To mnie pociągało – ja decydowałam, czy mam ochotę być dobrym paladynem, czy nekromantą panującym nad podziemiem. Z czasem coraz rzadziej wybierałam „dobre” postaci, ponieważ przestały być one dla mnie wystarczająco atrakcyjne. Wydawało mi się, że korzystniej wybrać taką ścieżkę gry, na którą w życiu nie zdecydowałabym się w realu. Moje posunięcia stawały się coraz bardziej agresywne, a ja wtapiałam się w postać, którą grałam, powoli przekraczając cienką granicę.

Jednocześnie rodzice zawsze pilnowali, żebym chodziła razem z nimi do kościoła. Szczególnie mama dbała o moją więź z Bogiem. Nie nazwałabym się wtedy osobą wierzącą, ponieważ była to dla mnie część tradycji, rodzinnego zwyczaju. Śmieszyło mnie jak ktoś podsyłał mi artykuły o szkodliwości tego typu gier. Wydawało mi się, że księża powinni się zająć czymś lepszym niż straszeniem o diable, bo przecież mamy XXI wiek, a nie średniowiecze.

Minęło bardzo dużo czasu zanim zorientowałam się, że coś jest nie tak. To nie jest tak, że zagrałam raz czy dwa i od razu działo się coś złego. To był powolny proces wchodzenia w rzeczywistość, w którą nie wierzyłam, a która moją niewiarą specjalnie się nie przejęła.

Granie już mnie nie odprężało, stawałam się coraz bardziej niespokojna. Rósł we mnie też gniew, którego nie umiałam kontrolować. Miałam też wrażenie ciągłej obecności „czegoś”.

W pewnym momencie jednak problemem dla mnie było nawet wyjście na zewnątrz. Miałam wrażenie derealizacji świata. Nie robiło mi różnicy, co się ze mną dzieje. Gdyby ktoś wtedy kazał skoczyć mi pod auto, pewnie bym to zrobiła. Czasami mamy tzw. „świadomy sen”, wiemy, że śpimy, więc możemy sobie pozwolić na rzeczy, które normalnie byśmy nie zrobili. Po obudzeniu się pamiętamy zaledwie fragment snu, o ile i to nam nie wyleci z głowy. Ja „śniłam” przez 10 miesięcy i nie pamiętam większości tego czasu. W tym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych, wydawałam im się obca, agresywna, zupełnie nie przypominałam dawnej mnie. Gniew stopniowo rósł, wystarczyła błaha sytuacja, by wyprowadzić mnie z równowagi. Rodzina czuła, że coś się dzieje, byli przerażeni człowiekiem, którym się stałam. Zrzucali to wszystko na „trudny wiek dorastania”. Boga od dawna w moim życiu już nie było. Denerwował mnie Kościół i panoszący się księża. Przypomniałam sobie o Nim jedynie w momentach, w których nie chciałam i nie miałam siły już żyć. Robiłam swój własny zakład Pascala, z którego nic mi nie wychodziło. Chrześcijański Bóg był dla mnie odległą myślą filozoficzną i niczym więcej.

Początek mojego nowego życia wiąże się z przegranym zakładem. Jedna z niewielu osób, które w tamtym czasie chciały przebywać w moim towarzystwie, założyła się ze mną o pewna rzecz. W razie przegranej miałam jechać na mszę z modlitwą o uzdrowienie i porozmawiać z jednym księdzem na temat mojego życia. I przegrałam. Potem okazało się, że była to wygrana mojego życia. Mszy nie pamiętam, pamiętam natomiast uczucie gniewu, które mi wtedy towarzyszyło. W tym okresie życia miałam już myśli samobójcze, które stały się tak częste, że powoli przestałam się im opierać. Nie miałam siły podejmować decyzji o zmianie. Chciałam tylko „świętego spokoju”. Rozmowę z księdzem, która później nastąpiła, mogę włożyć do pudełka z napisem: „najważniejsza rozmowa w życiu”. Usłyszałam rzeczy, których nie chciałam usłyszeć. Najbardziej uderzyło mnie jedno zdanie, które wypowiedziane przez kogoś innego i w innych okolicznościach, nie zrobiłoby na mnie żadnego wrażenia: „Bóg to nie filozofia”. Czy tamtego dnia coś się zmieniło? Pewnie tak, choć ja wyjechałam zła, z poczuciem zmarnowanego czasu. Chciałam cudownego środka na moje problemy, a usłyszałam: „Decyzja należy do ciebie”. Następnego dnia, po raz pierwszy od wielu miesięcy, czułam się trochę lepiej. Później wydarzenia nabrały tempa. W piątek byłam już na kursie prowadzonym przez tego samego kapłana, podczas którego po raz pierwszy poczułam, że Bóg mnie kocha. Doświadczenie Boga, który jest bliski człowiekowi, było moim uzdrowieniem. W lutym na kolejnym z kursów wzięłam udział w modlitwie o uwolnienie i raz na zawsze zamknęłam za sobą tamto życie.

Co jest złego w mieszaniu się w gry?  Dlaczego mogą być one zagrożeniem dla ducha człowieka? Odpowiedź jest prosta. W grze to ty jesteś bogiem. Stawiasz zawsze siebie na pierwszym miejscu, polegasz tylko na sobie. Wielu graczy ignoruje treści satanistyczne i okultystyczne, uważając je za nieodłączny element rozgrywki, gwarancję dobrej zabawy. Stwarzanie nieumarłych, rzucanie klątw, rytualne zabójstwa i dziwne pakty z postaciami do złudzenia przypominającymi wizerunki Lucyfera, to wszystko odbywa się nie tylko w wirtualnej przestrzeni, ale także w psychice gracza, który nie jest już tylko jakimś Janem Kowalskim, ale czarodziejem czy czarnoksiężnikiem, którego stworzył. Nie ma znaczenia czy wierzysz w to, czy nie. Ja też nie wierzyłam, mówiłam sobie „przecież to tylko gra, bez przesady”.

Ewelina

Oprac. Natalia Podosek

Komentarze (64):

anonim2013.08.25 10:24
Reasumując, RPG jest czymś więcej niż tylko zwykłą zabawą. Wydaje się niemal pewnym rytem, pewną ceremonią, w której gracze są całkowicie zaangażowani. "Role-playing game" jest rodzajem "mentalnego" i "duchowego" teatru, charakteryzującego się silnym zaangażowaniem emocjonalnym uczestników, którzy rozmawiają swoim językiem i całkowicie ukrywają się w swoich postaciach. Jak już powiedzieliśmy, nieprzypadkiem jej korzenie sięgają "psychodramatu" Jacoba Levi Moreno, w którym odtwarzanie było wykorzystywane do celów terapeutycznych. Utwierdza nas w tym, że identyfikacja z jakąś rolą, chociażby tylko "mentalna", może spowodować u człowieka naprawdę głębokie zaangażowania psychologiczne, emocjonalne i duchowe. To dlatego właśnie RPG przekształca się w urodzajny gruntu do zasiania "nasion" ezoteryzmu.(...) "To jest właśnie problemem RPG. Gdzie kończy się udawanie, a gdzie zaczyna się prawdziwe zainteresowanie tym, co tajemne? Młodzież łatwo może zafascynować się światem magii i chcieć go poznawać. Zwłaszcza wtedy, gdy jak to już wcześniej widzieliśmy, przechodzi kryzys i doświadcza uczuć wewnętrznej pustki. Wiele z tych gier jest oczywiście odpowiedzią na fantazjowanie, charakterystyczne dla młodych. Jednak język stosowny w niektórych historiach jest na tyle "techniczny" i posępny, że stanowi już rodzaj inicjacji do świata ezoteryzmu, będąc bramą otwartą w kierunku nieznanych światów." Carlo Climati "Młodzi i ezoteryzm.Magia, satanizm i okultyzm - oszustwo ognia, który nie spala" Wydawnictwo JEDNOŚĆ, Kielce 2001 (fragment)
anonim2013.08.25 10:29
Dzieki za swiadectwo. Chwała Bogu!. Racja gry sa demoniczne i nie mam zadnych watpliwosci: Np. najbardziej znane gry: - Diablo - sam tytul mowi, - Bioshock infinite - trzeba przejsc "chrzest" by grac dalej - tylko w czyje imie?. - wiedzmin... - quake? w mapach pentagramy i trupy chyba na krzyzach jak pamietam... + mordowanie, - seria Thief - ciemnosc, morderstwo i zlodziejswtwo i co sie okazuje demoniczne postacie, - batman - trzeba jakas inicjacje demoniczna przejsc by walczyc z kimstam na koncu (jezeli gracz wciela sie w postac to po co ma takie cos przechodzic!!!), - assasin cred - mordowanie ludzi z krzyzami - chrzescijan? (jak sie nie myle) - to tylko kilka tytulow w ktore sie gra latami - mam mowic dalej?.,,, Widze ze ostatnio jest pelno tytulow nawiazujacych do piekla, ciemnosci, demonow i duszy. A wielu uparcie jak katarynk mowi ze zlo w grach to przesada. Moze upadly ma mniej czasu, albo ludzie coraz bardziej kochaja ciemnosc zamiast tego co dobre. Oczywiscie osoba ktora nie wierzy moze miec to gdzies, bo nie rozumie z czym sie wiaze utrata duszy... Ale fakt jest taki ze kto gra ten wie co sie dzieje...
anonim2013.08.25 10:35
Widzę, że Fronda uparcie trwa przy szukaniu zagrożeń i zła we wszystkim, co się rusza i nie rusza. Czytelniku, nie wychodź zatem z domu, bo za węgłem czeka szatan, żeby Cię pożreć, a Twój Jezus może gdzieś tam i jest, ale nie będzie Ci potrzebny, w końcu my stawiamy najlepszą diagnozę, czyż nie tak? Pani Ewelinie powiem natomiast, że gry RPG mogą być wspaniałą rozrywką. A to, co Pani pisze o nich, można w takim samym stopniu powiedzieć o teatrze, filmie lub o drugim człowieku. O niemal wszystkim. Przesada zawsze jest niezdrowa.
anonim2013.08.25 10:37
Proponuję zamienić Diablo na Starcrafta :-)
anonim2013.08.25 10:44
Zauważyłem, że jak islam robi się coraz bardziej fanatyczny w przekonaniach (Syria, Egipt), to Kościół jakby chciał go dogonić, zakazując niemal już wszystkie aspekty życia codziennego, rozrywkowego, począwszy od muzyki do literatury i nawet gier RPG. Swoją drogą, niektóre gry RPG bardzo pomagają udoskonalać komunikację międzyludzką, rozwijają zdolności oratorskie i wyobraźnię (chodzi mi o RPG - gry prowadzone np. w gronie przyjaciół na tzw. sesjach). Jest to jakby taki mini teatr. Podobnie jest z LARPami, które jeszcze bardziej przypominają teatr amatorski. Na jednym z konwentów fantastyki, w sesji rpg brał udział nawet zaprzyjaźniony ksiądz, co zaskoczyło wielu gości. Nie rozumiem tego ataku na wszystko, co pachnie fantastyką. Tolkien tak, ale Sapkowski już nie? Bo świat został pokazany na szaro, a nie biało czarno? Przecież nasz świat dookoła jest szary! Nawet w Kościele są ludzie źli, przewrotni i grzeszni. Wszystko nie może być idealną baśnią, bo takie są po prostu zwodzące, fałszywe. Oczywiście można się uzależnić od wszystkiego, a od gier, które wciągają, jak najbardziej. Ale jeśli ktoś zna umiar i nie zatraca granicy, to raczej nie zasługuje na potępienie przez bardziej papieskich od papieża katolików.
anonim2013.08.25 10:50
jakie świadectwo - toż to jakaś żenada.. coraz ciekawiej się tu robi... niebawem napisze moje "świadectwo" jak źle jeść ciemny chleb - ciemny chleb mną zawładną - demoniczne moce., ciemne kolory.. Ludzie kompromitujecie chrześcijaństwo pisząc takie artykuły i "świadectwa". Pani Ewelina niech idzie do psychiatry bo ma problem - nie chodzi tu o RPG. Po prostu ma problem..ręce opadają.. Niedługo Fronda będzie bardziej abstrakcyjna niż Trwam i Rm. Jestem katolikiem i jest mi głupio za takich ludzi.. kompromitujecie chrześcijaństwo...
anonim2013.08.25 11:05
Proponuję nie wychodzić z domu. Ostatnio nadusiłem przycisk koło sygnalizatora świetlnego i zmieniło się na zielone. Mogłem przejść przez pasy. Poczułem się jak Bóg. Współczuję podatności na tego rodzaju bodźce. Na literaturę i teatr reaguje Pani podobnie?
anonim2013.08.25 11:28
Stefan_W Diablo - walczysz ze złem, na końcu zabijasz demona (rozumiem że piszesz o jedynce) Bioshock infinite - nie grałem, ale sprawdzę quake - może w jedynce jakies odniesienie, pozostałe części dzieją się w kosmosie, zresztą ta gra jest akurat zrobiona pod multi i większość graczy i tak wyłącza elementy gore bo zasłaniają pole widzenia Thief - gra o złodziejach i morderstwach, fajny pomysł ale chyba jednak assasins creed lepsze - twoimi wrogami są tutaj akurat templariusze, to są ci z krzyżami, jak sama nazwa wskazuje jesteś mordercą na zlecenie - to jak Ci wydaje co masz w niej robić - świniki karmić? Jedyna grą, z tych wymienionych którą gram latami jest quake, apropos quake: quake3 zrobione pod przeglądarkę więc zapraszam chętnych na meczyk - strona quakelive.com moj nick Toshka) reszta, to single player wiec parenaście godzin i skończone.
anonim2013.08.25 11:49
Fronda bawi się w artykułowe limbo. "Jeszcze niżej, jeszcze niżej..." Poziom tych "zwierzeń" jest żenująco niski, poziom dziecka, które wykazuje zerowy dystans do prezentowanych w grze treści. Agresja rodzi się w graczach z uzależnienia, ew. toksycznych interakcji z innymi graczami w grze online, ale nie dlatego, że ktoś steruje złym nekromantą, rzuca klątwy i przyzywa nieumarłych w świecie gry! Mówię to nie jako psycholog/socjolog, ale gracz z długoletnim stażem, który od dawna obserwuje dwa zjawiska: prezentowanie w grach treści kontrowersyjnych i nagonkę na gry z tego powodu. Z tego powodu powszechnie nie szanuje się ustaleń wiekowych dla gier, np. PEGI. Z tego powodu za młodu dostałem od liberalnych rodzicieli "Diablo". Bo nie liczyli się że zdaniem przewrażliwionych. I w żaden zły sposób to na mnie nie wpłynęło, wręcz przeciwnie. I nie zacząłem po takiej grze poszukiwać kontaktu z sektami, czy Bóg wie co. Mogłem grać we wszystkie bardziej kontrowersyjne tytuły, Manhunta, Postala etc. bez szkody dla wyznawanych zasad moralnych czy poziomu agresji.
anonim2013.08.25 11:56
Swego czasu miałam plan stworzyć grę RPG na podstawie Dziejów Apostolskich... (nie komputerową) :) ciekawe jak wtedy ten gatunek byłby postrzegany... Co do kwestii fantastyka a Kościół, zapomnieliście o C.S. Lewisie, twórcy Narnii. Też stworzył fantastyczny świat, ale z racji nawiązań do chrześcijaństwa, zostało mu to wybaczone...
anonim2013.08.25 12:12
Moje ulubione gry to Herosi IV i Kozacy II. Stare ale świetne gry.
anonim2013.08.25 12:16
Oj frondo, żerujecie na ludziach z problemami i doklejacie do tego swoje ideololo, padaka.
anonim2013.08.25 12:18
Większość gier RPG, zwłaszcza MMO (które pozwalają na zawiązywanie przyjaźni i miłe spędzanie czasu), jest ok. Są jednak takie tytuły jak STWOR, które próbują przedstawiać zło w atrakcyjnej oprawie, aby ciemna ścieżka była komercyjna i to jest rzeczywiście niebezpieczne. Myślę, że paradoksalnie słowa ks. Natanka (choć blednę w temacie Diablo 3) są godne naśladowania dla ludzi wokół KK. Powinna powstać lista gier z czarnej listy. W świecie RPG np. gra SWTOR, w mojej opinii, jest absolutnie niedopuszczalna.
anonim2013.08.25 13:10
Oby jak najwięcej takich dobrych świadectw. +
anonim2013.08.25 13:23
Nie wiem jak słabym trzeba być człowiekiem żeby nie umieć odróżnić świata gry od świata rzeczywistego. To świadectwo to nie jest dowód na szkodliwość gier tylko na słabość umysłową jednostki która to świadectwo pisała. Całe życie gram w gry komputerowe, od małego dzieciaka (preferowany sposób rozrywki obok czytania książek). RPG to mój ulubiony gatunek. Diablo. Baldur's Gate Planescape: Torment Fallout Neverwinter Nights Nawet grałem w kilka MMO jak World of Warcraft, Guild Wars, The Old Republic (ciężko co prawda nazwać RPG grę w której fabuła jest liniowa a wybory nie skutkują konsekwencjami). Włos mi z głowy jeszcze przez to nie spadł od tego. Nie szukałem kontaktów z sektami, nie zainteresowałem się okultyzmem, nie straciłem kontaktu z rzeczywistością, nie robiłem awantur w domu, nie straciłem znajomych. Więc proszę mi tutaj gier nie demonizować, bo zawsze winna jest jednostka a nie gra!
anonim2013.08.25 13:52
+++ Dzięki za świadectwo! Drodzy przedmówcy - większość ludzi pijących alkohol nie jest alkoholikami. Czy to oznacza, że alkohol jest bezpieczny?
anonim2013.08.25 14:05
Ten tekst można skwitować jednym słowem: BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
anonim2013.08.25 14:08
Ewelina ma problem natury psychiatrycznej. Ma słaby charakter i nie potrafi się oprzeć uzależnieniom. Innymi słowy, typowa katoliczka.
anonim2013.08.25 14:19
Tutaj nie chodzi o uzależnienia, a treści, które przemycają gry. W takim SWTOR wybierając ciemną stronę mocy zabijamy, gwałcimy, ciemiężymy itp. by uzyskać lepszy wynik. Wszystko to jest podlane sosem filozoficznym tłumaczącym największe bestialstwo naturą człowieka…
anonim2013.08.25 14:34
Trex - na tym polegają gry RPG, SWTOR nie jest tu wyjątkiem - jako gracz zawsze masz wybór co chcesz zrobić, jak chcesz daną sytuację rozwiązać. Możesz zachować się jak Jedi i pomóc, możesz zachować się jak Sith i udusić/porazić gromem. Gra jednakowo nagradza oba rozwiązania. A twierdzenie że "przemycane są tu treści" jakoby duszenie i zabijanie było nagradzane jest najbardziej oklepanym argumentem przeciwko jakimkolwiek grom komputerowym. Jak ktoś wystrzela klasę w szkole podstawowej, to dlaczego? Dlatego że grał w strzelanki? Czy dlatego że był psycholem?
anonim2013.08.25 14:39
SWTOR jest idealnym przykładem destrukcji gier. Jest niebezpieczny, bo on TŁUMACZY każde bestialstwo i je nagradza. Człowiek ma wrażenie , że zabicie kogoś jest rozwiązaniem pożądanym i właściwym. Ta gra tworzy swoistą sektę, ideologicznie dziwnie przypominającą kościół szatana w San -Francisco.
anonim2013.08.25 14:58
P.S. W tej grze (SWTOR) nie ma kontra punkcji dla zła, jak np. w filme. Jeżeli ktoś wybierze ciemną stronę będzie taplał się jedynie brudach złach bez jakichkolwiek refleksji. Z jakimś dziwnym swądem sektowym. Myślę, że dla psychiki dziecka to jak walnąć malca bejsbolem.
anonim2013.08.25 14:59
O co chodzi w życiu? O to, żeby osiągnąć bogactwo, sławę, pieniądze, władzę, seks wszechczasów? Dlaczego to takie ekscytujące, być bogatym szejkiem pływającym luksusowym jachtem po morzu wśród przeciekających łódek pospólstwa starającego się na wędkę złapać choć jedną rybkę na dzień, żeby nakarmić dzieci? Dlaczego to takie fajne - mieć super - seks, albo tyle pieniędzy, żeby np. w razie, gdyby nam sprzedawca w sklepie robił wstręty - kupić całą jego sieć sklepów, wywalić sprzedawce na bruk i interes po prostu zamknąć? Czemu to takie fajne być wszechmogącym i robić to, na co tylko ma się ochotę? Bo to pobudza ośrodki przyjemności w mózgu. Droga dochodzenia do takiego stanu w realnym świecie jest korzystna z powodów ewolucyjnych (najsilniejsze jednostki przekażą dalej swoje geny), jednak jest trudna i nieprzyjemna. Jednak na końcu czeka nagroda w postaci pobudzenia ośrodków przyjemności w mózgach. Wyobraźmy sobie więc system wirtualnej rzeczywistości - zakładamy gogle, słuchawki i juz możemy nigdzie się nie ruszać - bez wysiłku mamy, co chcemy - pobudzanie ośrodków przyjemności w mózgach. No to dalej - interfejs mózg - komputer daje mozliwośc bezpośredniego wywoływania wrażeń w mózgu i eliminowania tych nieprzyjemnych - wtedy sie podpinamy i już jesteśmy w matriksowym realu - bogaci jak 20 Billów Gatesów razem wziętych w nieskończonym świecie. Nie mówiąc juz o tym, że seks zakosztowany w takim świecie spowoduje, że już w tym rzeczywistym nic nas nie będzie "ruszało", zwłaszcza, że ten wirtualny będzie na wyciągnięcie ręki. Komputer dba o tłumienie wrażeń negatywnych, jak głód, potrzeby fizjologiczne, odcina nas kompletnie od realnego świata. Jak nie znajdziemy siły / zapomnimy, żeby z tego wyjść, to umrzemy z głodu i pragnienia w kałuży własnych odchodów z interfejsem od komputera na głowie sygnalizującego rozłaczenie. ALE! przecież tu chodzi tylko i wyłacznie o draznienie odpowiednich ośrodków w mózgu. To może lepiej od razu pozbyć się tego całego sztafażu w postaci bodźców zmysłowych i fabuły i od razu draznić odpowiednie receptory elektrycznie, bez fabuły. tak, jak to robią... narkotyki. Zamiast komputera - małe pudełeczko w kieszeni, guziczek i jesteśmy naćpani jak po najlepszej heroinie. Taki elektroniczny narkotyk, potężny i niemal wszechmogący a jednocześnie niemozliwy do skontrolowania przez kogokolwiek i niemożliwy do zdelegalizowania fizycznie... Tak naprawdę, to jeśli Boga wyeliminujemy z naszego świata, pozostaje nam szukać sensu istnienia tylko w postaci podrażniania receptorów nagrody w mózgu. Wszystko, co robimy, robimy tylko po to, aby osiągnąć taką fizjologiczna nagrodę. Wszystko jest do tego środkiem. Nawet charytatywność, pomaganie innym, odkrywanie prawd naukowych, konstruowanie super - urządzeń, czy wszelakie inne rodzaje działalności...
anonim2013.08.25 15:03
W RPG nigdy nie gra się samemu, co się stało z twoimi towarzyszami dziewczyno? Też mieli takie problemy? Tu według mnie wcale o gry nie chodziło.
anonim2013.08.25 15:53
Trex - co rozumiesz przez "tłumaczenie bestialstw"? Coś mam wrażenie że nie grałeś w to życiu, coś sobie wbiłeś do głowy na podstawie jakiegoś "mondrego" źródła i teraz głupoty gadasz. Gra tworzy sektę? No daj Pan spokój. Jakieś udokumentowane przypadki tego? Pewnie nie? Oczywiście że jest kontrapunkcja. Masz tam skalę rozwoju postaci. Za czynności dobre otrzymujesz punkty niebieskie, za czynności złe otrzymujesz punkty czerwone. Nic więcej do tego nie wchodzi. Balansowanie gry wymaga, aby obydwa podejścia były równie interesujące i równie nagradzające.
anonim2013.08.25 15:59
@Zanarkand Napisałem wcześniej, ludzie związani z KK powinni wystawiać rekomendacje dla gier w podobnym tonie do tego filmowego gniota o Harrym Potterze. Nie powinna być to opina w stylu natankowym. Rzeczowa ocena, w dobrym młodzieżowym stylu znalazłaby posłuch u młodych ludzi. Jezus namawiał do działań, nie bierności. Powinniśmy wziąć to sobie do serca
anonim2013.08.25 16:03
A jaki stosunek ma Fronda do moli książkowych? Jak ktoś czyta książkę, to w tym czasie się nie modli, nie ma kontaktu z rodziną i znajomymi, nie pracuje i w ogóle odcina się od świata. Czyta jedną pozycje za drugą, a w pracy, szkole czy też na rodzinnym posiedzeniu myśli tylko o tym, aby jak najszybciej wrócić do domu, usiąść w fotelu i zanurzyć się w lekturze. Zwracamy uwagę na wielbicieli pornografii, gier komputerowych, za moli książkowych też trzeba by się wziąć.
anonim2013.08.25 16:37
Panienka Ewelina uzależniła się od gier i zrzuca swoją przypadłość na "zuuuoooo" podobno czyhające w produkcjach RPG. Śmieszne to jest :)
anonim2013.08.25 16:38
@Trex Królowa w "Lew, Czarownica i Stara Szafa" też wszystko tłumaczyła i obiecywała, nęciła Edwarda, potem go zdradziła. Ostatecznie w SWTOrze sami bywamy zdradzani przez innych Sithów, tworzymy chwiejne sojusze (fabularnie) i Sith "pozostaje w grze" tak długo, jak długo jest silniejszy i bezwględniejszy od innych. Obietnica życia w zgodzie i przyjaźni, bez stresu że najbliższy wbije ci sztylet w plecy, po jasnej stronie mocy wyrównuje szalę. Nie jest tak, że gra punktuje TYLKO zło. Jak napisał Szarlej, nagrody są jednakowe, na decyzje graczy nie wpływa się odgórnie, sami wybierają kogo mają ochotę odgrywać. Gdyby zło nie nęciło nie byłoby złem. Pozatym, nie wiem co masz też do Harry'ego Pottera, uważam go za pouczającą lekturę. @jennifer85 Ja z innych gier Paradoxu polecam zwłaszcza Crusader Kings i Victorię :) @Pokręć W mojej opinii tak właśnie jest, zmysły to wszystko. Nie miałbym nic przeciwko życiu w wirtualnej rzeczywistości, gdzie sam byłbym "bogiem". Polecam serię "Legend Diuny" jako opracowanie m.in. tego problemu moralnego. Tylko że ktoś musiałby tym zamkniętym w ich światach dostarczać energii i pożywienia. Jeśli byłoby to możliwe za sprawą maszyn, jak w Matrixie, to czemu nie? Problem w tym że ktoś musi nadzorować maszyny, bo te są zawodne. Nie da się stworzyć wiecznego perpetuum mobile, które dostatczałoby bez usterek energii naszym fantazjom. Entropia ciągle rośnie. Jesteśmy skazani na kontakt z realnością, dlatego musimy jak najlepiej ją opanować i się adaptować. (kolejny wniosek z "Diuny")
anonim2013.08.25 16:39
widzę że nie ma wśród czytelników jednoznacznego potępienia tych gier, tak więc kandydatów do egzorcyzmowania szykuje się wielu
anonim2013.08.25 16:43
Powiem tak, gram od 15 lat (nie tylko w gry RPG i oczywiście nie nałogowo, potrafię powiedzieć sobie dość) i jakoś nie odczułem żeby gry w jakikolwiek sposób wpływały na moje życie...ale oczywiście obarczajmy winą gry za problemy natury emocjonalnej. Swoją drogą z artykułu nigdzie nie można wynieść, że to konkretnie gry były powodem problemów emocjonalnych pani Eweliny, nigdzie nie zostało to stwierdzone.
anonim2013.08.25 16:44
@Zanarkand: a co niby przeinaczam? A może kombinuję trochę tak, jak np. Lem? Nie, nie aspiruje do jego talentu, zachowaj Panie Boże, ale takiego typu myslenie właśnie charakteryzuje wizjonerów. Kiedyś takie elektroniczny (fotoniczny, spintroniczny, cośtam-troniczny...) narkotyk zabije ludzkość. O ile wcześniej nie wykończy jej aborcja, antykoncepcja i upadek moralności razem z bronia masowego rażenia. Chyba, że efekt tolerancji nastąpi i z nim sobie nie poradzą te urządzonka. Wtedy nastepna porcja łechtania będzie ostatnią... Na tym świecie nie chodzi o ideały, o miłość, o łaskę, o dobroczynność, chodzi tylko i wyłacznie o pobudzenie receptorów przyjemności / satysfakcji w mózgach. Przynajmniej tyle o tym mówi czysta nauka dla osoby o poglądach racjonalistycznych. Bowiem racjonalista obruszający się na takie rozumowanie zakłada, że istnieje w człowieku coś nieracjonalnego, wymykającego się naukowemu poznaniu... Czyli sam sobie przeczy.
anonim2013.08.25 16:46
eSTeeR - podanie konkretnej gry pogłębiło by skalę kompromitacji tego artykułu.
anonim2013.08.25 16:53
@ Anonymous Owszem istnieje zło, i ma ono często źródło w naturze ludzkiej, wystarczy zapoznać się z historiami opisanymi w Biblii . Natomiast anatomia zła przedstawiona w grze SWTOR (i większości inny gier) to takie filozoficzne disco polo, które może mieć katastroficzne skutki dla psychiki młodego człowieka i jest po prostu żenującym, komercyjnym spektaklem dla ćwierćinteligentów. Czy człowieka, który powiedział, w przypływie nostalgii za ojczyzną, że Niemcy są wielką nacją tylko dlatego, że w ich żyłach płynie tak wiele polskiej krwi, można uznać za ojca nazizmu i rasizmu w Niemczech??????, jak zrobiła to nazistowska propaganda. To poziom tych gierek.
anonim2013.08.25 17:01
Czy osoba, która pisała artykuł grała kiedykolwiek w jakiekolwiek RPG? :P
anonim2013.08.25 17:39
@Pokręć Oczywiście wiesz lepiej od samych racjonalistów co uważają i jak to tłumaczą :) Nie ma to jak odmalować przeciwnika wygodnie, pod swoją argumentację. @jenn Można pobawić się w uwolnienie jednym z państw zaborczych, zmontowanie sojuszu, wybranie Polski w sejwie. wytoczenie wojny o tereny Polską i wygranie wojny o tereny mocarstwem. Nie bawiłem się konsolą, zakładam że jest prostszy sposób, ot, zmienienie w plikach gry właściciela core'ów Polski na Polskę. @Trex Zapominasz że "filozoficzne spektakle" to nieodłączny element uniwersum Star Wars. Zapominasz też że ludzie zmysł krytyczny mają, większość graczy SWTORa i tak się nie przejmie jakąś tam filozofią, ważniejsze będzie farmienie :) Nie wiem o co Ci chodzi z tym porównaniem do nazistów. Imperium i Federacja to nie żadne narody, tylko łajzy których łączy wspólny interes, a Sithowie wszystkim sterują nie wachając się zdradzać nawzajem.
anonim2013.08.25 18:54
Branża rozrywkowa (kino, gry, książka) ma problem z akcentowaniem Boga, bo panuje nurt ateistyczny. Jestem miłośnikiem kina SF i pamiętam premierę filmu Ridleya Scotta „Prometeusz”, oglądałem go w gronie osób niewierzących, byli pełni zachwytu jak to reżyser zgrabnie rzekomo pozbył się „problemu” Boga w nauce. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że ta pseudonauka chcąca wyeliminować Boga staję się już niemalże religią. Nie zapomnę jednak końcowej sceny filmu, w której android z wielkim zdziwieniem pyta retorycznie główną bohaterkę (naukowca) - Ty po tym wszystkim ciągle wierzysz w Boga? Znowu Scott zagrał tej ateistycznej politycznej poprawności na nosie, ale kto poza mną wyłapuje takie smaczki w branży rozrywkowej?
anonim2013.08.25 19:23
Trex -> Przesadzasz. Cytując jedną z ważniejszych postaci w książkach/serialu "Gra o Tron" "niby dlaczego zabicie tuzina osób jest bardziej honorowe niż zabicie kilku tysięcy w bitwie". Ale po co to robię - skoro np. utożsamiam się z taką postacią to pewnie jest to dowód na to że czytanie Martina albo oglądanie HBO sprowadzi na szatańską ścieżkę:).
anonim2013.08.25 19:24
A co się stało z tatą Eweliny, także namiętnie grającym w RPG, on nie został zniewolony ? Może jednak problemem było podejście Eweliny, a nie same gry ? Uzależnić można się od wszystkiego, jeśli coś mi szkodzi to daje sobie z tym spokój, choćby innym nie szkodziło, proste. Z drugiej strony zawsze ciekawiło mnie zjawisko wybierania przez ludzi złych postaci do odgrywania. Jeśli godzimy się na (lub nawet promujemy) zło w świecie wirtualnym, to może warto się zastanowić z czego to wynika ? Wiadomo że to tylko świat wirtualny, ale sama chęć bycia kimś złym wydaje mi się niepokojąca. PS Jeśli ktoś się czuje bogiem w jakiejś grze, to niech zwiększy poziom trudności ;)
anonim2013.08.25 19:25
"niby dlaczego zabicie tuzina NA UCZCIE osób jest bardziej honorowe niż zabicie kilku tysięcy w bitwie". Wcięło:).
anonim2013.08.25 19:37
trb - gry RPG mają coś takiego jak powtarzalność. Do niektórych tytułów się wraca po latach (np. seria Baldur's Gate). Osobiście zawsze pierwsza rozgrywka jest "dobrym" a jak wracam do gry za rok-dwa aby jeszcze raz to przejść to gram "złym" - tylko po to żeby nie trzepać dokładnie tego samego raz jeszcze.
anonim2013.08.25 19:45
@Szarlej Zawsze można zagrać inną klasą, dobrać inną drużynę (BG), wgrać mody - myślę, że możliwości jest aż nadto ;)
anonim2013.08.26 9:04
No dobra, ja namiętnie gram w scrabble, zresztą zazwyczaj w wersji online. Poproszę o jakieś świadectwo, że w tej grze czai się zło.
anonim2013.08.26 10:29
@wierzacy123 I co, taka frajda i wyzwanie zostać tym dzieciobójcą ? Jakoś szczerze wątpię, że w ten sposób gra stała się ciekawsza i bogatsza fabularnie. Osobiście szkoda byłoby mi czasu na książkę lub film, która ukazywałaby historię zwyrodnialca, który przez swoje kolejne egoistyczne czyny dociera do marnego końca, bez większego sensu i celu. Zło jest nudne, obrzydliwe i bezsensowne, jak w życiu tak i w grze ;) Obawiam się jednak, że żadna gra nie przedstawia prawdziwej tragedii jakie zło niesie, zarówno dla sprawcy jak i ofiar. Skoro twórcy chcą stwarzać jak najbardziej realistyczne i poważne produkcje, powinni pomyśleć o tych wszystkich dzieciakach, które łapią się za takie gry bez opieki rodziców, i czego mogą się z takiej gry nauczyć. Pomimo że to tylko gra, to stara się być odbiciem jakiejś realnej rzeczywistości. Zwykłe fantazjowanie też teoretycznie odbywa się tylko wirtualnie, ale chyba każdy przyzna że ma realny wpływ na duszę/psychikę człowieka i może prowadzić do groźnych rzeczy, już w "realu". @lukasso Planescape zawiera zlepek różnych filozofii, także tych dalekich od chrześcijaństwa ;P Niestety nie przeszedłem gry do końca, wiec trudno mi mówić o jakimś głównym przesłaniu jakie niesie. W każdym razie lepiej żeby za takie produkcje brały się osoby dojrzałe, które potrafią krytycznie podejść do przedstawianych tam treści.
anonim2013.08.26 10:43
Zawsze mnie zastanawiało wybierani w grach "ciemnej strony mocy". Rozumiem, że dla większości to tylko gra ale ja nie jestem o tym do końca przekonany. Trochę jak z tym dylematem co jest gorsze zabić pomarańczę myśląc, że to człowiek czy odwrotnie. Ale chciałbym poznać Wasze opinie na poważnie bo wykpiwanie artykułu nie jest zbyt konstruktywne. Spotkałem takich dla których świat AC to była prawda objawiona w realu. Więc jak ktoś rozwijał w grze swoją złą wirtualną naturę to chętnie posłucham co mu to dawało bo dla mnie to trochę jednak dziwne.
anonim2013.08.26 10:43
lukasso - Planscape Torment nie będzie miało kontynuacji jako takiej, twórcy gry robią coś nowego w podobnym klimacie. W każdym razie czekam na to!
anonim2013.08.26 12:46
Może ja też napiszę o tym jak zniewoliła mnie gra szachy...
anonim2013.08.26 15:07
Staram się jak mogę nie postrzegać tego portalu jako źródła zabawo-przerażających ciekawostek, a raczej jako alternatywne źródło informacji. Z przykrością stwierdzam, że publikując takie bzdety, nie ułatwiacie mi zadania ;p
anonim2013.08.26 18:23
Teraz na zdjęciu zamiast komputerów pojawiła się kostka do gry. Czy to znaczy, że chodzi też o papierowe RPG? Bo teraz już nie wiem co mam palić - płyty z grami czy podręczniki :P
anonim2013.08.26 21:51
@GajewskiDominik Przeczytaj sobie to: http://www.apologetyka.katolik.pl/odnowa-kosciola/151/1361-czy-kosciol-katolicki-zabranial-czytania-biblii Tylko tak się zastanawiam, jaki ma to związek z tematem ? Rozumiem że chcesz się jakoś popisać i dopiec katolikom, ale takie teksty naprawdę nie robią na nas wrażenia, słyszeliśmy już te fantazje i oszczerstwa tysiące razy. Tylko zaśmiecasz miejsce pod artykułem.
anonim2013.08.26 22:52
Ilu uzależnionych już się wypowiedziało. Im bardziej kąśliwy komentarz tym bardziej uzależniony biedak.
anonim2013.08.27 6:36
Panie Terlikowski, jako naczelny Frondy waść powinien lepsiejsze artykuły wrzucać, a nie listy od umysłów bez homologacji... Panna Ewelina, która tak o Bogu i złu z pochodzącemu z RPG pieknie pisze to zacny przykład osoby, która poradnię psychiatryczną odwiedzić powinna - słaby charakter z predyspozycja do uzależnień. Teraz się autorka rozpisuje o RPG - może za kilka lat rozpisze się na jakimś profilu ateistycznym, jak to odkryła, że się od kleru uzależniła? Proszę was bardzo ludzie o ogar... Uzależnić się można od książek (też mamy god mode - nie podoba się- nie czytam, a tym samym całe uniwersum dla nas nie istnieje), muzyki, piosenek oazowych, mszy, alkoholu, nikotyny... Człek zawsze szuka wsparcia, oderwania od rzeczywistości i poczucia kontroli - a RPG dają nam takowe. I w tym nic złego nie ma - ot zaspokojenia pewnych podstawowych potrzeb ludzkich. A jeżeli ktoś nie umie tych potrzeb zaspokoić w świecie realnym i ucieka do wirtualnej przestrzeni- to już jego problem. Trzeba mieć po prostu wyważenie i tyle. Ale jakby Ewelinka pisała, że się od oaz uzależniła, to by nic złego nie było... Hipokryzja ładna moi drodzy - jak się od katolickich patentów człek uzależnia to nic o tym nie piszemy złego (no bo katolicyzm jest dobry, piękny, zbawienny etc., ale jak od czegoś, co po prostu jest zabawą okraszoną magią w fabule - to już belzebub atakuje... Waaaaaghhhhh...)... Mein Got...
anonim2013.08.27 13:19
Równie dobrze należy potępić wszystkich aktorów teatralnych i kinowych, serialowych i ulicznych. Empatia powinna być grzechem a próba zrozumienia innej osoby poprzez wyobrażenie sobie siebie w jej sytuacji zakrawać na opętanie. Gruba przesada, wszystko zależy jak się wykorzystuje pewne rzeczy.
anonim2013.08.27 16:12
Uzależnienie od gier typu RPG nie musi być związane z demonicznością. W dzisiejszych czasach - jeśli nie są to narkotyki czy alkohol - można się uzależnić od różnych rzeczy, np. seksu, gier komputerowych, pracy lub komórek itp. Zniewolenia przez złe duchy to raczej przypadki dużo rzadsze. To dlatego egzorcyści muszą współpracować z psychologami bądź z psychiatrami, żeby ustalić czy dane uzależnienie ma podłoże demoniczne czy nie. Bo problem nie leży w samej grze typu RPG tylko w człowieku.
anonim2013.08.27 19:31
To juz problem racjonalistów. jesli tłumacza inaczej, to d...y z nich a nie racjonaliści.
anonim2013.08.27 23:49
@Pokręć Najpierw: https://yourlogicalfallacyis.com/strawman potem: https://yourlogicalfallacyis.com/no-true-scotsman Gratuluję, erystyka to Twoja mocna strona.
anonim2013.08.29 10:27
Jedno jest pewne, od gier komputerowych można się uzależnić, kwestigo kto ile czasu dziennie na to poświęca. Osobiście myślę, że końcowa opinia Spas12 (zacna strzelba swoją drogą) jest jak najbardziej prawidłowy. Nie trzeba walczyć o przetrwanie tak jak ongiś było i stąd takie rzeczy.
anonim2013.08.30 20:13
Pozwoliłem sobie zamieścić polemikę z powyższym tekstem: http://www.fronda.pl/blogi/bradypus-quintadactylus/zniewalajace-gry-rpg-polemika-z-teza-o-zagrozeniu-duchowym-dla-komputerowych-graczy,34960.html
anonim2013.09.2 22:06
A może RPG lub inny typ gry na podstawie Biblii? Magia, cuda, zdrady, ofiary, walka, krew, śmierć, ogień...
anonim2013.09.3 21:06
Ja gram w gry pełne magii, czarów, przemocy - i jakoś nie czuję się nimi opętany. W każdym razie Ciało Chrystusa przyjmuję bez fizjologicznych wstrętów, wodę świeconą też mogę dotykać. Chyba sedno w tym, jak się zachowujemy w grze. Ja, w grach typu Gothic, TES III, Risen czy ich modach, staram się postępować w cyfrowym świecie, wg zasad z realnego. Oczywiście, do pewnego stopnia - ale nigdy nie oddaję czci demonom, czy bogom określanych w grze jako złe bóstwa, nigdy nie zabijam bez potrzeby, nie atakowany, nawet zwierząt czy dzikich humanoidów. Staram się przestrzegać przykazań. Może dlatego dla mnie to rozrywka, a nie zagrożenie?
anonim2013.09.7 10:36
Zgadzam się z Leunad-em Pani Ewelina skanalizowała swój większy problem na grach RPG....ja na Pani miejscu poszukałbym głębszego problemu psychicznego.
anonim2013.09.10 15:58
Mam za sobą kilka lat mniej lub bardziej regularnej zabawy w gry RPG. Przy czym mówię tu o prawdziwych grach, a nie zabawie przez komputer. Spotykało się innych ludzi, tworzyło postaci i odgrywało je według ustalonych zasad. jak w teatrze, w którym tylko reżyser zna scenariusz. Komputerowe gry RPG (cRPG), to zupełnie inna forma rozrywki, ponieważ siada się do nich kiedy ma się czas i ochotę, niezależnie od innych graczy, a więc o wiele częściej. Problem, który opisała Ewelina generalnie nie dotyczy więc RPG jako takich, a raczej syndromu uzależnienia, w tym przypadku od gier komputerowych. Moim zdaniem chodzi tu o dwie kwestie: 1. Scenariusze, które tworzą specjaliści od gier komputerowych są dość sztampowe i z czasem stają się nudne. Większość takich gier opiera się na bezsensownej przemocy, a umysł, który wciąż szuka nowych doznań, potrzebując innych bodźców, zaczyna eksploatować coraz bardziej mroczne strony psychologii postaci, w którą wciela się gracz. 2. Psychologia uzależnień mówi nam wprost, że można wpaść w nałóg zarówno pijąc kawę, paląc papierosy, biorąc narkotyki, jak i używając internetu. Gry komputerowe nie są tu żadnym wyjątkiem. A obsesyjne zaspokajanie nałogu musi nieść ze sobą również negatywne konsekwencje. Z czasem, to od czego jesteśmy uzależnieni już nam nie starcza - to jak z narkomanem szukającym większej dawki lub silniejszego narkotyku. Wtedy pojawia się depresja. Martwi mnie, kiedy ktoś w takich sytuacjach od razu rzuca: OPĘTANIE! Tymczasem w wielu przypadkach jest to depresja. Nóg może pomóc wyjść z depresji. Oczywiście dotyczy to osoby wierzącej. W tym przypadku pomógł przez kapłana.
anonim2013.09.10 19:00
Zawsze znajdą się tacy, którzy od czegoś się uzależnią, czy to oznacza, że mamy zakazać wszystkiego ? Mój brat w rpg, ale nie zaniedbuje treningów ani nauki.
anonim2013.09.20 16:08
weźmy się jeszcze za hobby, które rozwija wyobraźnie, uczy opowiadania historii, prawidłowego i interesującego posługiwania się językiem, a do tego integruje ludzi jako zjawisko społeczne. czekam aż ktoś napisze generator tego typu 'świadectw' bo coraz częściej mam wrażenie, że są pisane przez kilka osób jak listy do redakcji "Bravo" o problemach intymnych. ten sam schemat, te same zwroty, to samo poczucie ściemy. piszę to z żalem, ale ten portal od dawna jest synonimem autentycznego oszołomstwa. może pora zamknąć go w cholerę, żeby nie obciążał konta zacnego przecież periodyku.