Socjolog przekonuje, że "serial" pt. "Kandydat PiS na premiera" nie jest wcale mdłą operą mydlaną dla wyborców. - Myślę, że może jest dogorywający, ale na pewno nie jest nudny, bo jednak czeka nas przedstawienie, takie kompleksowe, niskiej jakości polityki rządu Tuska w wykonaniu i profesora Glińskiego, ale i samego Jarosława Kaczyńskiego. I to jest ważne, choć oczywiście ja obserwuję to z zewnątrz, bo sama nie zdecydowałam się wejść do tej grupy ekspertów - mówi Staniszkis.

 

Pani profesor przyznaje, że odbyła rozmowę z Glińskim. - On to proponował, ale to nie chodzi nawet o niego, czy o PiS. Chodzi o moją niezależność, właśnie możliwość krytykowania, kiedy coś mi się nie podoba i na pewno jestem troszkę rozczarowana sposobem podejścia do propozycji Krzysztofa Rybińskiego. Mamy zapaść demograficzną, mamy program... - mówi Staniszkis.

 

- On pokazuje powiązanie między polityką tworzenia miejsc pracy z zatrzymaniem emigracji ludzi młodych i właśnie powstrzymaniem tej katastrofy demograficznej. Równocześnie w jego propozycji jest znajomość skali marnotrawstwa. Nie można było zrobić czegoś takiego, że następnego dnia jest konferencja, powiedzmy "moda na dzieci" z prezesem Kaczyńskim i przedszkolakami... - wyjaśnia pani socjolog.

 

AM/RMF FM/Interia.pl