Jadwiga Staniszkis na pytanie o propozycję, ze strony PO, by kandydować do parlamentu europejskiego, mówi: - Ta propozycja padła właściwe w trybie medialnym, również odpowiedziałam w trybie medialnym: że chcę zachować niezależność. Równy dystans do PO i PiS. Po to, aby zachować wiarygodność słów, które będę wypowiadała o rzeczywistości w Polsce. Cenię to bardziej niż pracę w Brukseli. Na pytanie o to czy polska polityka sprowadza się do walki dwóch obozów o prezydenturę, Pani Profesor odpowiada: - Na szczęście, nie tylko to dzieje się w polityce. Ale tak to wygląda w mediach, i to jest brane za oś polityki. Wina jest oczywiście po obu stronach. Uważam, że na przykład forma zaproszenia prezydenta na konferencję w 5-lecie wejścia Polski do Unii jest skandaliczna.

Na pytanie o to czy polska debata o Europie wyzwoli się od tematu prezydentury, Pani Profesor mówi wprost: - Myślę, że wiadomo, kto zostanie prezydentem. I że Lech Kaczyński najprawdopodobniej nie będzie kandydował. W tej chwili obserwujemy wzajemne niegrzeczności, właściwie już rytualne pokazywanie, kto tu rządzi. Bez wcześniejszego „zębu”. Ale prawdziwej dyskusji europejskiej nie będzie. Będzie tylko wzajemne zniechęcanie do przeciwnej partii. Zamiast tworzenia gruntu pod pracę w jednej frakcji PE. Według Jadwigi Staniszkis po prezydenturę w 2010 roku sięgnie Donald Tusk: - Ale nie wiadomo, kogo wysunie PiS. I co jeszcze się zdarzy przez te półtora roku, zwłaszcza w kontekście unijnej dezintegracji i kryzysu. Wysokie notowania Platformy trzyma brak alternatywy.

 

JaLu/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »