„... patrząc na niego/nią nie mogłam się ustrzec przed filozoficzną refleksją, że na scenie stoi po prostu człowiek; ktoś, kto uosabia, po prostu, człowieczeństwo. Jak mówi św. Paweł „nie masz mężczyzny ani kobiety, my wszyscy jedno jesteśmy w Jezusie Chrystusie”. Podobieństwo zresztą Conchity do popularnych wizerunków Jezusa było również uderzające” - napisała Magdalena Środa w „Gazecie Wyborczej”. A dalej podkreśla, że „w krajach, do których lubimy wyjeżdżać, Conchita jest znacznie mniejszym dziwadłem niż egzorcysta czy dostojnik w sukience”.

Cóż, po takiej wypowiedzi, trudno tylko nie zadać pytania, czy Magdalena Środa też zapuści sobie brodę, żeby wyglądać jak „uosobione człowieczeństwo”. Wtedy można by ją w duecie wysłać na Eurowizję, żeby z pewnym politykiem „Twojego Ruchu” zaśpiewała: kiedy byłam, kiedy byłam małym chłopcem hej”. Zwycięstwo gwarantowane.

Tomasz P. Terlikowski