Sprawa zarobków współpracownicy szefa NBP wciąż porusza - zdjęcie
08.01.19, 12:45

Sprawa zarobków współpracownicy szefa NBP wciąż porusza

Sprawa wynagrodzenia dla Martyny Wojciechowskiej, współpracownicy prezesa NBP Adama Glapińskiego, wciąż wywołuje duże emocje. O szczegóły pyta senator PiS Jan Maria Jackowski, a wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z Kukiz'15 nie szczędzi słów ostrej krytyki.

,,W związku z informacjami w mediach dotyczącymi zarobków miesięcznych pana współpracowniczek w NBP, które zbulwersowały osoby zwracające się do mojego biura senatorskiego, zwracam się do Pana Prezesa z pytaniami, które zadają mi moi wyborcy'' - zadał pytanie Jackowski. Chciałby wiedzieć, czy jest prawdą, że jedna ze współpracownic Glapińskiego zarabia 65 tys. zł miesięcznie. Jeżeli nie byłoby to prawdą, to Jackowski chce wiedzieć, ile dokładnie zarabia Wojciechowska, uwzględniając wszystkie pochodne pensji. Senator pyta też o jej kwalifikacje merytoryczne oraz zakres kompetencji.

Według informacji ,,Gazety Wyborczej'' Wojciechowska zarabia 65 tys. zł miesięcznie, według portalu oko.press jeszcze więcej, bo 76 tys. zł miesięcznie, czyli blisko miliona zł rocznie. Dla porównania prezydent Andrzej Duda zarabia ok. 240 tys. zł rocznie.
Te doniesienia skomentował w rozmowie z ,,Rzeczpospolitą'' wicemarszałek Sejmu, Stanisław Tyszka.

,,W końcu dowiadujemy się, czemu Polacy muszą płacić 60-70 procent w podatkach: żeby współpracownicy pana prezesa mogli zarabiać cztery razy więcej niż prezydent Polski'' - powiedział.

Jak wskazywał, partie działają w Polsce ,,jako wielkie grupy pośrednictwa pracy'', które ,,zatrudniają członków swoich rodzin, znajomych''.

Trzeba przyznać, że sam fenomenm zatrudniania ,,bazy'' jest w gruncie rzeczy politycznie wytłumaczalny i zrozumiały. Jak pisał niedawno na łamach ,,GPC'' dr Jerzy Targalski, ,,partia nie może istnieć bez aparatu, który trzeba wyżywić'', a ,,przywódca, który nie dba o aparat, zostanie szybko wyeliminowany''. Tymczasem, wskazywał autor, ,,ustawić aparat można tylko dzięki stanowiskom w administracji''.

Taka jest cecha systemu partyjnego w demokracji i nie ma się co na to szczególnie zżymać. Problem w tym, gdy przekracza się miarę - i to drastycznie. A jeżeli doniesienia w sprawie współpracownicy szefa NBP byłyby prawdziwe, to z tym właśnie mielibyśmy do czynienia.

bb