- Chodzi nie tylko o etaty pracowników kopalń, hut, czy koksowni, które właściwie będą skazane na zamknięcie, ale osoby zatrudnione w branżach luźno powiązanych z systemem paliwowo-energetycznym. Musimy bić na alarm - twierdzi szef sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność" Kazimierz Grajcarek. Jego zdaniem wprowadzenie po konferencji ONZ w Kopenhadze pakietu klimatycznego będzie miało poważne konsekwencje dla opartej w 95 proc. na węglu kamiennym polskiej energetyki.

Innego zdania są aktywiści walki z globalnym ociepleniem. - Nie znam metodologii, ale trudno uwierzyć, że tak wielka grupa pracowników zostanie bez pracy. Przecież nie wszystkie elektrownie węglowe czy kopalnie upadną - uważa prezes Okręgu Mazowieckiego Polskiego Klubu Ekologicznego Zbigniew Karaczun. Jego zdaniem ludzie, którzy zostaną zwolnieni, znajdą zatrudnienie w "zielonej energetyce".

 

sks/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »