„Dla Waszyngtonu to najgorszy możliwy scenariusz” – pisze na łamach portalu DoRzeczy.pl Piotr Zychowicz, komentując oficjalne poparcie Chin dla rosyjskich żądań dot. bezpieczeństwa w Europie.
Po piątkowym spotkaniu prezydenta Rosji Władimira Putina i przywódcy Chin Xi Jipinga na stronie internetowej Kremla opublikowano obszerne oświadczenie ws. „wejścia w nową erę stosunków międzynarodowych i globalnego zrównoważonego rozwoju”. Podkreślono w nim, że przyjaźń między Moskwą i Pekinem „nie ma granic”. Moskwa oświadczyła, że uważa Tajwan za integralną część Chin i sprzeciwia się jakiejkolwiek jego niepodległości. Pekin natomiast stanął po stronie Rosji, domagając się gwarancji bezpieczeństwa, w tym nierozszerzania NATO.
- „Spotkanie Xi Jinpinga z Władimirem Putinem to wyraźny krok ku powołaniu Osi Pekin-Moskwa”
- ocenia Piotr Zychowicz, współautor książki „Nadchodzi III wojna światowa”.
Dziennikarz podkreśla, że dla Stanów Zjednoczonych jest to przerażający scenariusz, który może oznaczać koniec ich globalnej dominacji. Zychowicz wskazuje, że dzięki swojej gospodarce Chiny sięgają po rolę „azjatyckiego hegemona”, a ich sojusz z Rosją może zaprzepaścić amerykańskie próby powstrzymania tej hegemonii.
- „Jak wiadomo Anglosasi dominują na morzach. Anglosaska blokada morska, w przypadku zawarcia sojuszu Pekin-Moskwa, nie odniosłaby jednak większego skutku. Chińczycy mogliby bowiem czerpać surowce strategiczne z Rosji i wysyłać swoje towary zagranicę szlakami lądowymi”
- wyjaśnia autor.
Amerykanie, podkreśla, mogą teraz albo przygotowywać się do konfrontacji z Chinami i Rosją, albo spróbować zaoferować Rosji więcej niż daje Pekin.
kak/DoRzeczy.pl
