Wg ustaleń policji śmierć słynnego muzyka nie była efektem targnięcia się na własne życie. 

– Nie ma powodów, by wierzyć, że śmierć Prince'a to było samobójstwo – powiedział szeryf Jim Olson ze stanu Minnesota, gdzie wczoraj zmarł legendarny muzyk.

Szeryf zaznaczył, że pełny raport z sekcji zwłok może być dostępny nawet za kilka tygodni. Jak dodał, śmierć Prince'a jest wciąż przedmiotem śledztwa policji. – W momencie śmierci w jego rezydencji nie było nikogo oprócz kilku pracowników muzyka – powiedział Olson. W ostatni piątek, po powrocie z koncertu w Georgii, Prince przebywał w szpitalu, lecz został wypuszczony po kilku godzinach.

Ciało Prince'a zostało znalezione przedwczoraj w jego posiadłości w Paisley Park. Cały świat opłakuje popularnego zwłaszcza w latach 80. artystę, który sprzedał w sumie ponad 100 milionów płyt. W swoich utworach często łączył różne gatunki tj. rock, funk, pop i jazz.

daug/telewizjarepublika.pl