Gdy ks. bp Franciszek Tondra dowiedział się, że oenzetowski Fundusz Ludnościowy zamierza otworzyć swoje biuro w Bratysławie, z którego działałby na kraje Europy Środkowej i Wschodniej oraz na Środkową Azję, postanowił zaprotestować. Zwrócił się do szefa polskiej Konferencji biskupów abp. Michalika z prośbą o wsparcie Episkopatu Słowacji w sprzeciwie wobec tego projektu.
- Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych należy rozumieć jako instytucję antychrześcijańską i antykatolicką z punktu widzenia wartości życia ludzkiego, rodziny i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Innymi słowy: jest on śmiertelnym niebezpieczeństwem, jest "wylęgarnią zła", "wylęgarnią kultury śmierci", która propaguje aborcję, sterylizacje, antykoncepcję itp.; działa przeciwko rodzinie i przeciwko odpowiedzialnej formacji młodzieży. Z całą pewnością nie potrzebujemy jej w Słowacji i nie chcemy, by miała swoją siedzibę w Bratysławie. Oto główne powody naszego najwyższego zaniepokojenia - pisze w liście bp. Tondra.
Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych odpowiedzialny jest m.in. za szeroko rozumiane "prawa kobiet", "planowanie rodziny", poprawą warunków rodzenia oraz walką z chorobami przenoszonymi drogą płciową. Katolicki Instytut Rodziny i Praw Człowieka działający w USA i Kanadzie ostrzega jednak, że główne cele Funduszu to promocja aborcji i antykoncepcji, zwłaszcza wśród nastolatków.
Według swego najnowszego raportu Fundusz zamierza wywierać silną presję na kraje, aby przeznaczały więcej pieniędzy na promocję tzw. "prawa rozrodczego" i "służby zdrowia reprodukcyjnego". Co kryje się pod tymi pojęciami? Naciski na zalegalizację aborcji. Instytucja ta wspierała także represyjny program "rodzinny" w Peru, gdzie kobiety były sterylizowane bez ich zgody. Na czele Funduszu stoi od 2000 roku Toraja Ahmed Obaid z Arabii Saudyjskiej.
JaLu/Kontakt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

