Dyrektor Stowarzyszenia Memoriał, Arsenij Rogiński powiedział że jest „pozytywnie zaskoczony” tym co powiedział Putin podczas spotkania z premierem Tuskiem w Katyniu. A pan ?

- Ja też wystąpienie Putina odbieram pozytywnie, mimo pojawiających pretensji, że coś nie zostało powiedziane. Natomiast nie zgadzam się z ta częścią jego wystąpienia, gdy mówił, że ocena prawna została dokonana. Ocena moralna i polityczna tak, ale na pewno nie ocena prawna.

Jak wczorajsze uroczystości w Katyniu relacjonowały rosyjskie media?

- Przyznam, że nie czytałem relacji, oprócz jednej, zamieszczonej w "Izwiestiach". I tam relacja z uroczystości jest zatytułowana „Sprawa Katynia została zamknięta”. Na takie stawianie sprawy się nie zgadzam.

Wiele osób w Polsce było co najmniej zawiedzionych, że nie padło słowo „przepraszam”.

- Przeprosiny muszą pozostać w gestii jednostki, to jest sprawa własnego uznania. Nie jest to moim zdaniem jakaś fundamentalna sprawa. Uważam brak przeprosin za dopuszczalny. Bo nie widzę możliwości, żeby państwo stanowiło za obywateli w tej kwestii. Poza tym słowo „przepraszam” nie powinno być pustym teatralnym gestem. Natomiast zabrakło słowa "wybaczcie".

Krytykowano także, że w wystąpieniu nie pojawiało się ani razu nazwisko głównego mocodawcy tego mordu, Stalina.

- Tak, to prawda, że nie padło słowo Stalin, ale padło moim zdaniem słowo znacznie ważniejsze tzn. zbrodnia totalitaryzmu. To jest ważny sygnał dla ludzi, dla środków masowego przekazu. Jak należy tę zbrodnię postrzegać.

No właśnie, ostatnie  umorzenie przez rosyjską prokuraturę śledztwa w sprawie mordu katyńskiego czy odpowiedź władz rosyjskich wysłana do Trybunału w Strasburgu, w której pisze się, że nie ma pewności, kto popełnił tę zbrodnię, nie napawają optymizmem.

- Prokuratura stwierdza, że ustaliła, kto jest winny, ale nie podaje personaliów. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że za winne uznano 4 osoby ze ścisłego kierownictwa MSW, w tym oczywiście m.in. Ławrentija Berię. Natomiast, co ciekawsze, za winnych nie uznano całego politbiura ze Stalinem na czele, czy też bezpośrednich wykonawców wyroków znajdujących się na samym dole łańcucha decyzyjnego. Sprawa jest prowadzona z art. 193 z 1940 roku, artykuł ten mówi o „nadużyciu władzy przez kadrę dowódczą wojsk”. Memoriał domaga się od prokuratury ustalenia w trybie procesowym wszystkich sprawców z imienia i nazwiska. Jednakże, nie kaci są tu najważniejsi – o ile rozumować w kategoriach hierarchii ważności - ale ofiary, i dlatego równie ważne, jak nie ważniejsze jest to, by prokuratura przyjęła do wiadomości, że to nie jest bezimienna masa, ale każdy rozstrzelany miał imię i nazwisko. A na razie także tego prokuratura odmawia. Co do odpowiedzi wysłanej do Strasburga, to argumenty tam użyte są nam już od dawna znane i niczym nas nie zaskoczyła.

W czasach terroru stalinowskiego w Rosji, szacuje się, że zginęło co najmniej kilka milionów osób, w większości byli to obywatele sowieccy. Czy współcześni Rosjanie zdają sobie sprawę z wyjątkowości dla Polaków zbrodni zapoczątkowanej decyzją  z 5 marca 1940? Czy rozumieją, że to nie były typowe sowieckie czystki ?

- Moim zdaniem, najważniejszym wyróżnikiem jest sprawa kłamstwa. Oczywiście, starano się tuszować też np. czystki lat 30., ale na pewno nie z taką determinacją jak zbrodnię katyńską. Po drodze rzecz jasna był też XX Zjazd, wystąpienie Chruszczowa itd. Ludzie generalnie o tym wiedzieli i mówili. A kwestia Katynia była całkowicie zabroniona. Władze do końca starały się tuszować ten mord. Przez prawie pół wieku ukrywano prawdę, więc w tym kontekście na pewno możemy mówić o wyjątkowości.

A jak wygląda wiedza o zbrodni wśród współczesnych Rosjan ?

- Stan niewiedzy jest porażający, ale nie jest to kwestia jakiejś szczególnej awersji do Polaków, ale raczej efekt kilkudziesięcioletniej propagandy. Podam panu przykład: miesiąc temu byłem zaproszony do jednej z rozgłośni radiowej, audycja rzecz jasna o Katyniu. Moim oponentem był deputowany z partii komunistycznej. Oczywiście, relatywizował mówiąc, że to spisek itd. Gdy przypomniałem mu o przełomie z 1990 roku tj. przyznanie się do sprawstwa sowieckiego, mój przeciwnik odrzucił ten fakt twierdząc, że oparto to na fałszywych dokumentach. Jednocześnie, w czasie trwania programu, był przeprowadzany sondaż on-line. W czasie trwania audycji 86 % uznało, że za zbrodnią faktycznie stoją Niemcy, a 14 % uznało, że prawdę ujawniono w 1990 roku. Pod koniec, te proporcję się co prawda zmieniły, ale nieznacznie, 78 do 22.

Z kolei środę, w radiu Echo Moskwa, była inna audycja o Katyniu, teorię o zbrodni dokonanej przez Niemców bronił znany prezenter i gospodarz programu w telewizji, natomiast inny dziennikarz radiowy z Echo Moskwa optował za prawdą. I tu wynik sondażu wyglądał zupełnie inaczej 89 % respondentów przyznało że zbrodni dokonało NKWD a zaledwie 11 % że Niemcy.

rozmawiał Jakub Kalisz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »