- Wilkanowicz, Skwarnicki i Pszon byli zarejestrowani jako TW, a Bortnowska jako kontakt operacyjny – uzupełnia. Stopień ich uwikłania we współpracę z SB był różny, ale - jak podkreśla Graczyk - nie można udawać, że go nie było.

Graczyk podkreśla również, że środowisko „Tygodnika Powszechnego” początkowo wspierało go w staraniach o napisanie tej książki. Ale później wszystko się zmieniło. – Chłopcy wymiękli. To oni, kiedy ja nie bardzo miałem na to ochotę, bardzo zabiegali, bym tę książkę napisał. Chcieli ją nawet wydać pod auspicjami Fundacji „Tygodnika Powszechnego” - podkreśla. – Już wtedy, w 2006 roku, padło - i to z ust jednego z nich - nazwisko Marka Skwarnickiego, więc wiedzieli, że w książce pojawią się nazwiska z elity środowiska „Tygodnika Powszechnego”, a mimo to, a może właśnie dlatego namawiali mnie do pracy nad książką. (...) Teraz nie chcą w żaden sposób jej promować, nie chcą brać udziału w dyskusjach nad nią, a jeśli już to robią, to w sposób zdumiewający – uzupełnia Graczyk.

TPT/Rzeczpospolita.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »