30.10.19, 09:54(fot. screen)

Skandaliczny artykuł w ,,Wysokich Obcasach''. Ostra reakcja Hanny Lis. ,,Coraz więcej brokatu, coraz mniej mózgu''

W feministycznej gazecie "Wysokie Obcasy" ukazał się artykuł promujący aborcję. Jego poziom jest tak żenujący, że wywołał oburzenie nawet u Hanny Lis.

W Wysokich Obcasach pojawiła się recenzja głośnego filmu pro life pt: "Nieplanowane".  Zdaniem autorek "Film "Nieplanowane" to antyaborcyjna propaganda. Funduje nam stek kłamstw i mitów na temat aborcji"

- Wszystkie badania naukowe potwierdzają, że aborcja jest bezpieczna, że jest nawet bezpieczniejsza od porodu. - czytamy w "Wysokich Obcasach"

Feministki cytują wypowiedź ginekolog, która stwierdziła, że "aborcja jest jedną z najbezpieczniejszych procedur medycznych w Stanach Zjednoczonych a prawdopodobieństwo powikłań jest mniejsze niż przy kolonoskopii lub ekstrakcji zęba mądrości". 

- Co więcej, aborcja prawie zawsze przynosi ulgę oraz bywa doświadczeniem bardzo wzmacniającym - dodają feministki

Do sprawy odniosła się Hanna Lis

 

 

 

Komentarze

Michał Pasierb 2019.11.2 17:35
Jak widać, nie wszystkie celebrytki mają sprane mózgi a GW w wersji feministycznej dalej traktuje kobiety jak idiotki....
joanna2019.10.31 9:33
To jest chichot historii!!! "Gazeta Wyborcza" zgarnęła wszystkie pieniądze, jakie po sierpniowym zwycięstwie "Solidarności" były przeznaczone na wolną prasę w wolnej Polsce. Przez pierwsze lata (publikując nawet na okładce logo "S") udawała gazetę przyzwoitą, a potem drobnymi kroczkami odkrywała karty, przeobrażając się coraz bardziej w komunistyczną gadzinówkę. To jeszcze jeden efekt tego, żeśmy uwierzyli w "nawrócenie komunistów" typu Michnik i jego załoga. Teraz "GW" jest zdolna - za pieniądze wywalczone przez 10-milionową "S" - do każdego świństwa, do każdej ideologicznej akcji i najohydniejszej propagandy. Do tzw. poziomu dziennikarstwa się nie odnoszę, bo to trudno nazywać dziennikarstwem!!! A autorowi tego "mądrego" tekstu w "Wysokich obcasach" - ku pamięci: gdyby matka autora była tak bezmyślna, wręcz głupia jak jej dziecko, uznając tzw. aborcję za niegroźny zabieg (nie mówiąc o tym, że to brutalna zbrodnia), to nie byłoby go na świecie! I kto by wtedy pisał w "GW" takie "pogłębione, intelektualnie" wywody???
Maria Blaszczyk2019.10.31 22:38
Eeeee... No nie. Uważam aborcję za niegroźny zabieg - a nigdy jej nie miałam, moje dzieci mają się dobrze i są na świecie. To tak nie działa. Z faktu, że aborcja jest bezpieczna i że się nie uważa jej za zbrodnię - nie wynika to, że się ją wykonuje przy byle okazji. Ja nawet uważam, że bywa najlepszym rozwiązaniem - podobnie jak np. amputacja czegoś. Otóż z faktu, że dopuszczam amputacje, nie wynika bynajmniej, ze sobie bez powodu różne kawałki każę usuwać.
Alexander Szlachcic2019.11.4 20:22
Skąd jednak wziąć mądrych redaktorów? Wszyscy są w prasie i mediach prawicowych.
ciemnota wszystko kupi?2019.10.30 17:54
A ludzie w Polsce masowo umieraja Umieralność jest większa niż w czasie wojny Ale pisie czopki jka zwykle o dooopie Maryni zamiast faktów o zapaśći sluzby zdrowia
jula2019.10.30 10:35
No, no nazwać rzecz po imieniu.Jestem zaskoczona.
ala2019.10.30 10:35
dziękuję Pani Hanno.
leszczyna2019.10.30 10:33
"Wszystkie badania naukowe potwierdzają" - w dzisiejszych czasach badania naukowe pełnia rolę wytrycha otwierającego wszystkie zardzewiałe drzwi. Każdą głupotę można uzasadnić badaniami naukowymi. Tylko odnośnie aborcji te badania naukowe jakoś nie dorobiły się wiedzy o tym, od kiedy zaczyna się życie człowieka. I kiedy się kończy też jakoś niespecjalnie wiedzą, zwłaszcza gdy chodzi o interes na przeszczepach. Bo gdy chodzi o interes na aborcjach, to jak p. Lubnauer w TV orzekła, życie zaczyna się po porodzie.
Tylko PRAWICA2019.10.30 10:48
Drogi kolego, badania naukowe od tego są, by otwierać te drzwi. Bo przecież co dało nam internet, średnią długość życia znacznie większą niż 500 lat temu, co dało nam medycynę, i rozwój nauki? No właśnie nauka. A co dały nam religie? Wojny, zacofanie i śmierć. Wybierz dobrze po której jesteś stronie.
JA2019.10.30 13:12
Stek bzdur świadczący o kompletnej ignorancji i totalnym braku znajomości historii. Czyż wiara w naukę nie jest religią ;)
leszczyna2019.10.30 14:13
Nie widzę żadnej sprzeczności między nauką a wiarą, natomiast wiara daje system wartości, którego niestety nauka nie daje albo daje taki, jaki pasuje aktualnie rządzącym. Naukowi zbrodniarze, jak Mengele czy jego protektor von Werschuer, mieli studia, stanowiska i tytuły naukowe. Tylko co z tego? Rasizmu nie wymyślił Hitler. Zrobili to naukowcy. Oni też wymyślili eugenikę rozumianą jako naukowo uzasadnione uśmiercanie osobników niepożądanych społecznie, czy masowe sterylizacje przymusowe. Aktualnie na Islandii praktycznie brak osób z zespołem Downa. Bo zostały skasowane podczas ciąży, gdy nauka potrafi wykryć ten defekt. Urodzenie chorego dziecka uchodzi tam za błąd lekarski. Więc Ty raczej wybierz, po której jesteś stronie.
Maria Blaszczyk2019.10.30 22:01
Nauka nie daje systemu wartości? Religia go daje? No więc nie bardzo. Oczywiście, nauka odpowiada tylko na zadane pytania. Jak zrobić by ludzie byli zdrowsi? Jak zrobić, by dzieci się optymalnie rozwijały? W jaki sposób społeczeństwa mogą optymalnie wykorzystać możliwości swoich członków? Jak zrobić, by zarządzanie społeczeństwami zapewniało ich najpełniejszy rozwój? Oczywiście, kazde z pojęc musimy tu również zoperacjonalizować, czym jest rozwój dziecka, a czym społeczeństwa, czym jest zdrowie itd. To teraz porównajmy rozwiązania religii tych samych problemów. Zdrowie: jest czymś danym od Boga, w przeciwieństwie do chorób, więc gdy pojawia się zaraza - wymordujmy Żydów-bogobójców, na pewno to oni sa przyczyną. Dzieci? władza? Społeczeństwo? Bóg dał nam wertykalną strukturę, w ktrej żyjemy, w tej strukturze na górze jest bóg, potem ewentualnie jacyś aniołowie, potem władcy, potem mężczyźni, kobiety, poniżej dzieci, a na koniec niewolnicy. Skutkiem tego dzieci się tłucze, do śmierci włącznie, kobiety mają sie nie odzywać, wychodzić za mąż za swych gwałcicieli, niewolnictwo kwitnie, władze sprawuje ten, kto zdołał ją zdobyć. Itd... Rasizmu nie wymyślił Hitler. Rasizm w ogóle jest zjawiskiem biologicznym, naturalną cechą ludzi jest odróżnianie "swoich" od "obcych". Ale religie rasizm wprowadziły na nowy poziom. Gdy krucjata szła przez Europę, mordując tysiące Żydów. Gdy dobrzy chrześcijanie udali sie na inne kontynenty, np. do Ameryk i tam się wzięli za chrystianizację. Ich rasizm był tak daleko posunięty, że nie tylko zniszczyli tamtejsze cywilizacje. Więcej - oni się nawet nie zorientowali, że część tych cywilizacji była znacznie lepiej rozwinięta od ich własnej... Chrześcijańscy barbarzyńcy zniszczyli społeczeństwa znacznie bardziej zaawansowane w rozwoju od nich, i nawet im but nie drgnął, gdy te cuda rozdeptywali. Czyniąc z tamtych ludzi - jak ktos przypadkiem ocalał - niewolnikow... Hitler tylko wykorzystał ten rozszalały rasizm do zdobycia i utrzymania władzy - tak jak miłościwie nam panujący PiS najpierw wykorzystał rasizm w poprzednich wyborach, a w tych - wykorzystał homofobię. A naukowcy dali mu tylko to, co w przypadku jednostek nazywamy "racjonalizacją".
leszczyna2019.10.30 23:34
Wiesz, Mario, fajnie się z Tobą dyskutuje, gdy nie wchodzisz na teren antyreligijnie, szczególnie antykatolicko zideologizowany. Pisałaś parę razy, że jesteś byłą katoliczką, i potwierdza się u Ciebie to co u innych apostatów: wypaczony obraz religii, którą porzucili. Pisząc negatywnie o religii, ostrze krytyki kierujesz zwykle w stronę katolickiego chrześcijaństwa. Czyżbyś doceniała np. kastowy system w Indiach, mający korelację z hinduizmem? Trudno podejść rzeczowo do natłoku absurdów, jakie roztoczyłaś odnośnie religijnego podłoża struktury społecznej i jego skutków, np. w postaci bicia dzieci i to na śmierć. Rasizm rozumiesz inaczej niż ogół społeczeństwa, dlatego zapewne pod wpisem o zakażeniu HIV prof. Nalaskowskiego przypięłaś mi łatkę rasisty i to takiego, że ręce opadają. Bo napisałam, że bycie zarażonym wirusem HIV powinno skłaniać do wstrzemięźliwości płciowej, by nie szerzyć zakażenia. Pionierem doktryny rasizmu był francuski uczony Arthur de Gobineau w XIX wieku, nie jacyś krzyżowcy średniowieczni mordujący Żydów. Podbój Ameryk miał podłoże rasistowskie Twoim zdaniem i to spożytkował Hitler, a teraz Kaczyński? Ta jakaś katedra uniwersytecka na Zachodzie głosi czy to Twoja teoria?
Maria Blaszczyk2019.10.31 0:22
Nie. Prawdę mowiąc uważam większość religii po prostu za narzędzie władzy. Nie lubię więc ich mniej więcej tak samo, z małymi wyjątkami. Akurat chrześcijaństwo znam najlepiej, ze względu na to, że jej święte pisma przeczytałam, w tym katechizm, po wielokroć przez kilkanaście chodziłam na religię - ale tylko cztery z tego miały jakąś wartość, jeździłam na setki rekolekcji, należałam do katolickiej organizacji dla dzieci i młodzieży, i latalam do kościoła po kilka razy w tygodniu, - a np. Koran przeczytałam w całości tylko raz, a te tam sury czy hadisy to chyba nie wsyzstkie i niezbyt uważnie. O wedach nie będę nawet wspominać, wiem o nich tyle, co i nic - a jak coś wiem, to na ogół w kontekście LGBT, co tu nijak nie pasuje. A w tym poście jasno piszę o różnych bogach. Bo nie ma dla mnie między nimi większych róznic. Po prostu chrzescijaństwo znam najlepiej i najwięcej przykładów potrafię wskazać. I nie, nie napisałaś, że bycie zarażonym powinno skłaniać do wstrzemięźliwości. Nie zgadzam się z tą tezą, ale ona akurat nie jest rasistowska. Tylko że Ty napisałaś, copy-paste: "Jeśli chodzi o dane z Afryki, to wskazani przez Ciebie ludzie swoją chorobę zawdzięczają niemoralności i brakowi panowania nad popędem płciowym dowolnie ukierunkowanym". To się nazywa dehumanizacja. Odmawiasz tym ludziom podstawowej ludzkiej umiejętności, zupełnie kluczowej dla tego, co stanowi o człowieczeństwie. Umiejętności kierowania popędami. Pomijając przy tym ich kulturę, która powstała, przed wybuchem epidemii HIV, gdzie te rozwiązania były dostosowane do ich sposobu życia, oraz stan ich wiedzy - oni często nie wiedzą, że są zarażeni, ci, którzy wiedzą, są często przekonani, że seks pozwala pozbyć się wirusa, pomijasz też poziom przemocy seksualnej itd. Rasizm rozumiem zupełnie normalnie. Jako bzdurny pogląd wiążący cechy człowieka z jego przynależnościa do jakiejś grupy, na ogół etnicznej, ale również kulturowej - to jest rasizm kulturowy; wraz z mechanizmami pokrewnymi - dystansem społecznym, dehumanizacją czy infrahumanizacją itd. Doktryna jest innym rozumieniem tego pojęcia, ale względem niego pochodnym. Najpierw istnieje rasizm w postaci uprzedzenia, i on jest naturalny, co nie znaczy, że należy go pochwalać. Ma się jak nierówności społeczne do marksizmu. Jedno jest obiektywnym zjawiskiem. Drugie próbą zideologizowana, dodatkowo w taki sposób, by było to użyteczne dla celów politycznych.
leszczyna2019.10.31 8:44
No właśnie nie odmawiam żadnemu człowiekowi tego, co stanowi o istocie homo sapiens, mianowicie rozumu. "Odmawiasz tym ludziom podstawowej ludzkiej umiejętności, zupełnie kluczowej dla tego, co stanowi o człowieczeństwie. Umiejętności kierowania popędami" - człowiek, który popędom ulega, nie postępuje rozumnie, a to nie ma związku z rasą jako taką. Za ogromny błąd Nalaskowskiego uznałam zignorowanie zarażenia ludzi we Francji zakażoną krwią. A odnośnie przypisywania Kościołowi sprzyjania epidemii HiV w Afryce przez negatywne stanowisko w/s prezerwatyw, to czy to jest dla ludzi tam takie ważne, a zasady moralności seksualnej już nie są? Dlaczego trzymają się zakazów antykoncepcyjnych, a moralności już nie, skoro jednak trzymają się Kościoła?
Maria Blaszczyk2019.10.31 20:47
"Zasady moralności seksualnej" działają jak "wojna z narkotykami" albo "zakaz aborcji". Nasilają problem. Przy czym tu się z Tobą zgadzam, tam też się zgodziłam, że to nie głupi zakaz dotyczący prezerwatyw spowodował epidemię, bo ona jest głównie w krajach protestanckich. Choć nawet jeśli jednego zakażenia by uniknięto, gdyby ich nie zakazywano i edukowano w kwestii ich stosowania, to już jest zbrodnia. Tylko że protestancki świr na punkcie seksu jest jeszcze gorszy niż katolicki. Serio, wiem, co mówię, mieszkam w kraju tradycyjnie protestanckim, tzn. takiej jego części. I to się w głowie nie mieści, co ta etyka ludziom robiła. Tak, tu mogę się zgodzić, że katolicyzm w tym zakresie jest bardziej ludzki dzieki temu, że jest opcja spowiedzi i aż tak sie nie spycha seksualności w strefę mroku. Każdy z nas ulega popędom. Nioc w tym złego. Problem się pojawia wtedy, kiedy to wyrządza jakąś szkodę. Ale o tej szkodzie trzeba po pierwsze wiedzieć - wiązać jedno z drugim, a po drugie mieć na to wpływ - czyli w Afryce, gdzie rezerwuarem wirusa są przede wszystkim kobiety, musiałyby one mieć prawo do decydowania o swoim ciele. A często go nie mają.
Maria Blaszczyk2019.10.31 0:23
Oczywiście że podbój Ameryk - i pozostałych kontynentow miał podłoże rasistowskie. Powiązania rasizmu i kolonializmu nie są bynajmniej moim wymysłem. Nawet nie wydaje mi się, żeby to była teza jakkolwiek dyskusyjna. W każdym razie jest bardzo rozpowszechniona w literaturze dotyczącej tego zagadnienia. Trudno sobie wyobrazić, by człowiek mógł pojechać i zabijać i czynić niewolników z innych ludzi, gdyby nie uważał ich za "mniej ludzi" niż samego siebie. Hitler ani Kaczyński nie spożytkował podboju Ameryk. Tylko rasizm spożytkowali. Do nastraszenia "obcymi" i wygrania wyborów.
Maria Blaszczyk2019.10.30 22:01
Na szczęście nauka jest jedyną dziedziną działalności człowieka w który w sposób inherentny wpisana jest autokorekta. Wprowadzono więc od tamtych czasów mechanizmy, które zabezpieczają przed powtórzeniem możliwości wykorzystania jej na służbie ideologii. Metoda naukowa. Peer review. Budowanie konsensusu, od badań, ich replikacji, poprzez przeglądy po metaanalizy. Otwarta debata. Itd. Porównywanie nauki sprzed wieku - gdy znano już jej możliwości, a nie znano jeszcze związanych z nią zagrożeń - jest porównywaniem obecnych metod leczenia ze współczesnymi, ówczesnych maszyn róznicowych z obecnymi komputerami czy ówczesnych poglądów na temat materii ożywionej ze współczesnym modelowaniem... Czy to stoi w sprzeczności z religią? No chyba stoi, skoro rozwój nauki idzie w parze z laicyzacją, a ludzie religijni wykonują coraz przedziwniejsze łamańce, by uzasadnić, dlaczego wszechwiedzący bogowie dyktując czy zsyłając "natchnienie" na pisarzy swych ksiąg opisywali w nich świat zaskakująco zbieżny ze stanem wiedzy w okresie, gdy pisma te powstawały. Co szkodziło temu czy innemu bóstwu poinformować ludzi, jak duży jest wszechświat, czy jest tylko jeden i nie opowiadać bajek o gwiazdach poprzyklejanych do kopuły? No niby nic, prawda?
leszczyna2019.10.30 23:47
Nie mierz Boga swoją miarą, bo jest ona stosunkowo przyziemna, i nie wykracza poza ludzki horyzont. To nie złośliwość, wszyscy jako ludzie mamy antropo- i geocentryczny punkt widzenia, bo jaki inny mielibyśmy mieć? Gdyby dziś powstawała Biblia, zapewne byłaby przykładem wiedzy uchodzącej za aktualnie pewną, pod warunkiem, że autor byłby dobrze zorientowany w odpowiedniej tematyce. Nie widzę nic niezwykłego w tym, że Pismo ma formę odpowiednią dla czytelnika, do którego jest kierowane. Natomiast rozwój wiedzy sprzyja lepszemu rozumieniu Pisma, co cieszy i pokazuje, że jest ono ponadczasowe. Jak mówił Galileusz, Pismo Święte ma wskazywać drogę do Nieba, a nie opisywać, jak zbudowane są astronomicznie niebiosa. Może się z nim nie zgadzasz, ja się zgadzam. Znam twierdzenie, że dla ludzi naszej epoki, tej przesiąkniętej kultem nauki, zachował się szczególny przedmiot badań - Całun Turyński, najlepiej zbadana rzecz na świecie. Ale dla części "zawieszających rozum na kołku", jak się wyraził jeden z wczesnych badaczy Całunu, to średniowieczna szmata. Nie ma więc o czym rozmawiać. Dla jednych szmata to flaga UE, dla innych Całun Turyński. Takie życie.
Maria Blaszczyk2019.10.31 0:43
Pismo nie ma formy odpowiedniej dla czytelnika. Ono tylko odzwierciedla stan jego wiedzy. Tego czytelnika z czasów jej powstania. Jeśli czytelnik mógł uwierzyć w Arkę, to równie dobrze mogł uwierzyć we Wszechświat.Bo niby czemu on jest mniej prawdopodobny? Nie chodzi o opisywanie nieba. Ja jestem po prostu ciekawa i żałuję, że tej wiedzy, której przecież nigdy nie zdobędziemy, bogowie nie dali nam w prezencie. Po prostu nie rozumiem, czemu bóg Jahwe nas okłamał. Równie dobrze mógł powiedzieć przecież prawdę. Argument, ze gdyby teraz powstawała, to byłaby inna, stanowi poparcie mojej tezy. Myślę, ze dzięki nauce byłaby nawet znacznie lepsza. Dość często padającym zarzutem jest to, że są to wierzenia prymitywnych ludów sprzed wielu wieków. Potem przyszedł Chrystus i próbował to cywilizować - ale również był człowiekiem swego czasu, choć zapewne bardzo radykalnie postępowym. Ale np. nie przyszło mu do głowy, by określić niewolnictwo jako coś niedopuszczalnego, co przez kolejne prawie dwa milenia miliony ludzi okupiły smiercią, cierpieniem, poniżeniem. I wciąż płacimy za to, jako ludzkość, potworną cenę... To nie jest pretensja do niego - każdy człowiek, nawet genialny, jest ograniczony przez swój czas. Tylko że czemu pozaczasowy czy omnitemporalny bóg miałby podlegać temu ograniczeniu?
leszczyna2019.10.31 8:49
Nie wiem, co Jezusowi nie przyszło do głowy, wiem, co zostało spisane jako Jego Słowa do ludzi każdych czasów. Przekaz wiary dokonuje się w kulturze, a częścią jej są zarówno religia, jak wiedza. Nie mamy wpływu na boskie prezenty, raczej cieszmy się tym, co mamy dzięki rozwijaniu przymiotów, z jakimi zostaliśmy stworzeni :)
Maria Blaszczyk2019.10.31 22:59
No ale to bez sensu. Niby dlaczego? Niewolnictwo jest złe. Głęboko nieetyczny jest pomysł posiadania jednego człowieka przez innego. Dysponowania jego życiem, ciałem i umysłem. W każdym czasie. Nie istnieją warunki, w których to by było w porządku. Ale Twoja religia - która ma niby dawać "system wartości" - taką wartość jak życie, wolność, integralność, godność człowieka ma gdzieś. Czemu daje wyraz dopuszczając niewolnictwo. No więc ja wolę naukę. Która mówi, że ludzie są raczej podobni niż różni i nie ma żadnych powodów, by część należała do innych. Bo to prowadzi nas do wniosku również słusznego w każdych czasach - że niewolnictwo jest niedopszczalne pod względem moralnym. Aha, a ja nie zostałam stworzona. Jestem kroplą materii, wybitą na zupełnie nieistotny momencik z jej oceanu... Moja świadomość wiedzie mnie tu na manowce, moje ego sobie różne rzeczy wyobraża, ale nie jestem niczym innym niż wszystko wokół. Materią, i tyle...
Alexander Szlachcic2019.11.4 20:20
Tacy są dzisiejsi naukowcy. Proszę spróbować zamienić z którymś z nich kilka słów po łacinie.
Tylko PRAWICA2019.10.30 10:31
NO ALE W CZYM TU PROBLEM. ZNOWU MÓZGI NIE PRACUJĄ? PRZECIEŻ Z PUNKTU WIDZENIA STATYSTYKI, TO CO PODAŁA PANI GINEKOLOG TO PRAWDA. ABORCJA JEST FIZYCZNIE BARDZO BEZPIECZNA. Oczywiście wy widzicie tylko ten fragment, po co więc dyskutować na temat całego artykułu i innych problemów z aborcją.
Michał Jan2019.10.30 16:20
Amputacja nogi też jest bezpieczna. Potem tylko jakieś komplikacje z tego wynikają.
x.2019.10.30 18:01
Wiesz co lewaku "Tylko PRAWICA" te naukowe "badania" pewne szyte grubymi pieniądzami.
442019.10.30 10:28
Czy to g kiedyc nie był dodatkiem gw . Potem wychodzil samodzielnie raz na miesiac teraz chyba jest kwartalnikiem , sama dajesz przyklad swojego kretynizmu
Wies2019.10.30 10:14
Aborcja jest bardziej bezpieczna od porodu ? Może dla dziecka też ? Nie rozumiem jak człowiek z wyższym wykształceniem może czytać takie bzdury i nie czuć zażenowania czy wstrętu. GW to gazeta łże elit.
Dam2019.10.30 10:29
Jeżeli statystycznie mniej kobiet ginie lub ma powikłania po aborcji, niż po porodzie, to tak, aborcja jest bezpieczniejsza od porodu. O moralności można dyskutować, ale fakty mają ją gdzieś. Co do "wzmacniającego" efektu aborcji, to już polecieli.
JA2019.10.30 13:07
Ale są takie statystyki?
ciemnota wszystko kupi?2019.10.30 17:55
Czy takie dziecko molestowane przez księdzapedofila nie byłoby szczęśliwsze gdyby się nie urodziło
joanna2019.10.31 9:38
DLACZEGO WPIS NIE PRZYJMUJE PLUSÓW???