"Widzimy w jasny sposób, że skończyły się ŚDM, że papież Franciszek wyjechał z Polski, w związku z czym zakończył się etap miłosierdzia i dobroci dla opozycji i dla osób, które sprzeciwiają się jednowładztwu prezesa Kaczyńskiego. Prezes Rzepliński będzie musiał odpowiadać przed prokuraturą za swoje postępowania, działania, za działalność stania na straży państwa prawa, TK, sprzeciwienia się prezesowi Kaczyńskiemu" - grzmiała posłanka Nowoczesnej Ryszarda Petru, Monika Rosa, na briefingu prasowym w Sejmie.
O co chodzi tak naprawdę? Czy "pisowski reżim" rozpoczyna jakieś krwawe prześladowania? Nie! Okazuje się, że "pojawiły się informacje", że rząd chce po prostu... egzekwować prawo względem szefa Trybunału Konstytucyjnego.
"Prokuratura wszczęła śledztwo ws.prezesa Trybunału Konstytucyjnego, po zawiadomieniu jednego z trzech sędziów niedopuszczonych do orzekania" - podała dziś na Twitterze Polska Agencja Prasowa.
Do sprawy odniósł się sam Rzepliński, mówiąc krótko PAP: "Jest to próba, jak rozumiem – nieudolna, ingerencji w niezależność i odrębność władzy sądowniczej".
Póki co wszystkie informacje są jednak niepotwierdzone. Wciąż nie wiadomo, czy prokuratura naprawdę zajmuje się Rzeplińskim, czy nie. Oczywiście opozycji wystarczają nawet niepewne informacje, by snuć wyjątkowo ponure spiskowe teorie.
bbb/300polityka.pl, Fronda.pl
