W ramach przygotowań projektu we wszystkich szkołach trwa właśnie liczenie dzieci, których rodzice wyjechali do pracy za granicę. Wykonanie takich badań MEN zleciło dyrektorom szkół. Wyniki poznamy prawdopodobnie we wrześniu.
Zjawisko „eurosieroctwa”, czyli pozostawienia w kraju dziecka przez jednego lub oboje rodziców pracujących za granicą, pojawiło się kilka lat temu wraz z falą emigracji zarobkowej Polaków.
Wcześniejsze badania tego typu z 2007 roku wykazały, że co czwarty uczeń w Polsce jest "eurosierotą" oraz że w przypadku migracji zarobkowej dzieckiem najczęściej zajmuje się drugi rodzic (w 29 proc. przypadków) lub dziadkowie (46 proc.). 7 proc. "eurosierot" zajmują się inni krewni lub pełnoletnie rodzeństwo, a 2 proc. niepełnoletnich dzieci pozostawianych jest samym sobie.
- Nagle uczeń, z którym wcześniej nie było problemów, staje się agresywny, z dnia na dzień opuszcza się w nauce lub chodzi po szkole smutny, zaczyna też wagarować – opisuje problem w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” pewien dyrektor szkoły.
Zdaniem psychologów takie dzieci tracą poczucie bezpieczeństwa, odczuwają żal, mają stany lękowe, a gdy za granicę wyjeżdżają obydwoje rodzice, czują się porzucone. Na szczęście, zdaniem dyrektorów, jest ich coraz, bo część rodziców wróciła już do kraju, a wielu zdążyło urządzić się w nowym miejscu i zabrać dzieci do siebie.
MJ/Dziennikpolski24.pl/Wprost.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

