Według danych rządowych z programu, który rozpoczął się w kwietniu 2009 roku, mogło skorzystać nawet 110 tysięcy kobiet. Jest to liczba szacunkowa. Resort zdrowia promował takie formy antykoncepcji, które mogą działać de facto aborcyjnie. Chodzi o uniemożliwienie poczętemu dziecku zagnieżdżenie się w macicy.
Używanie tych środków „antykoncepcyjnych” doprowadzi do znacznego wzrostu liczby „cichych aborcji” – uważa dr Brian Clowes z Human Life International. Lekarz wyjaśnia, że nawet ulotki informacyjne dołączane do promowanych przez rząd środków antykoncepcyjnych nie ukrywają, że mogą one zablokować zagnieżdżenie się zarodka.
Pac/lsn
